SŁAWA: Ty i ja, i wszyscy, których znamy
Louis Vuitton spring/summer 2015

SŁAWA: Ty i ja, i wszyscy, których znamy

Lidia Pańków

Jürgen Teller to portrecista globalnego beau monde'u. Sławny świat przegląda się w szkle jego obiektywu, puszy się i pięknieje

Jeszcze 3 minuty czytania

Nie wiadomo, od czego jürgenową opowieść sukcesu zacząć. Czy od tego, jak na prośbę fotografa weteranka angielskiego punka, światowej klasy projektantka Vivienne Westwood uhonorowana Orderem Brytyjskiego Imperium przez samą Królową, zgodziła się pozować nago? W wieku 68 lat, kiedy ciało „nie jest już takie gibkie”, jak ocenili oględnie komentatorzy. Cykl aktów rudowłosej ikony buntu i obrazoburstwa trafił m.in. na wystawę „Woo” w London's Institute of Contemporary Arts i spotkał się z uznaniem za wspaniałą harmonię i paletę czerwieni, złocistych żółci, beżów, pomarańczy, bieli i różu.

A może należałoby zacząć od epizodu, który ostatecznie osadził fotografa w masowej świadomości – bulwersującej reklamy dla Marca Jacobsa z Victorią Beckham? Na zdjęciu z celebrytki zostały tylko rozkraczone nogi. Centrum kadru zajmuje oklapły pakunek – zakupowa torba z logo marki MJ, symbolu boho chic, nowojorskości i luksusowego luzu. Fotografia trafiła do kolekcji nowojorskiej galerii Lehmann Maupin. I to też nie puenta, tylko przystanek. Pani Beckham to kolejna postać na liście modeli – bohaterów wieloodcinkowego filmu Jürgena Tellera produkowanego przez markę Marc Jacobs. W unikalnym, quasi-dokumentalnym cyklu, wystąpiła plejada  gwiazd – indywidualności, od Sofii Coppoli, Cindy Sherman, Thurstona Moore'a z Sonic Youth, fotografa Williama Egglestona, Winony Ryder, po Rufusa Wainwrighta, Michaela Stipe'a i Roni Horn. 

Na amazon.com wydanie „Juergen Teller: Marc Jacobs Advertising 1998-2009” w twardej okładce kosztuje między 150 a 190 dolarów. Materiał promocyjny określa ją mianem pracy „odznaczającej się i na polu mody, i kultury wizualnej”. Może więc – skoro na tej oszołamiającej osi czasu liczą się przede wszystkim akty brawury – należy zacząć od  sesji, w której Teller trafia do łóżka z Charlotte Rampling (wówczas 65-latką) w hotelu Crillon w Paryżu? Żeby ją rozruszać (nie jest naiwny i wie, że kampanie reklamowe tak bardzo jej nie kręcą), Teller obsadza siebie samego w roli kochanka aktorki. Wystąpi w srebrnych bokserkach. I znów jest piękny obraz i kawałek smakowitej historii. I ten obraz zaklepuje Lehmann Maupin Gallery.

Współpraca

Charlotte Rampling też rozbierze się dla Jürgena Tellera. Razem z Raquel Zimmermann przebiegnie się w negliżu po salach Luwru. Panie staną na tle obrazów Delacroix, Mona Lisy, zastygną przy antycznych rzeźbach. Kiedy zadziwieni dziennikarze będą pytać Tellera, o co w tej bieganinie chodzi, obruszy się. Masz do dyspozycji dwie posągowo piękne kobiety i Luwr. Czego tu chcieć więcej?

Niemal każdy projekt ubrany jest w mniej lub bardziej adekwatną opowiastkę. I tak, jak na samych zdjęciach, życie osobiste miesza się tu z życiem zawodowym, motywy artystyczne z energią komercji, szczery przekaz z ironicznym (auto)komentarzem. Mają różną temperaturę – raz o obrazie decyduje przypadek, innym razem świadoma prowokacja, to znowu poetycki impuls. Marketingowe story rośnie jak kula śniegowa. Najgłośniej wybrzmiewają anegdoty o spotkaniach z ludźmi i spontanicznych, na poły zabawowych decyzjach. Z Sofii Coppoli została  tylko wiewiórka spotkana na przechadzce w Central Parku. Zwierzątko, ręce reżyserki i torba MJ. Teller uznał, że to dość ładna fotka. Na portrecie z Cindy Sherman wystąpił sam Jürgen – oboje wyglądają jak wątpliwej urody rodzeństwo. A ubrania? Też jakby niepociągające. Do sesji z Charlotte Rampling Teller przybiera na wadze, żeby zbliżyć się do ideału męskiej urody z czasów Ludwika XV. W tak zdecydowany sposób, że nie może zmieścić się w przysłane ubrania – stąd te srebrne bokserki. Z Westwood Teller spotyka się nie raz i nie dwa. Portretuje projektantkę do sesji w magazynie „ID” i do kampanii reklamowych marki. Czasem obok przekornej rudowłosej seniorki, autorki ubrań butiku Malcolma McLarena, występuje jej posągowo piękny i mroczy mąż, Austriak Andreas Kronthaler, były uczeń z akademii mody. Wszyscy się kumplują. Westowood bywa przebrana za pirata z rudym wąsikiem, albo jako handlarka na afrykańskim targu rozkłada swój drogocenny towar na piachu. Obrazoburczy gest wobec obrazu reklamy i demaskacja własnego uwikłania w komercję to ulubione motywy eksplorowane przez Tellera i Westwood.

Kampania reklamowa dla możnej włoskiej rodziny projektantów odzieży i mebli Missoni, zmienia się w intymne spotkanie w zaciszu domu w Lombardii. Założyciele domu Ottavio i Rosita pozują na miękkich pasiastych tapicerkach i dywanach (paski to znak rozpoznawczy Missoni), na tle pięknych przedmiotów. Nikt się nie stresuje, jedynym problemem są większe niż zazwyczaj rozmiary męskiej części rodu. Nie ma co ukrywać, nie mają figur modeli… 

Spotkania 

„Wiedziałam, że to nie będzie jak w «Vogue'u» – przyznała Victoria Beckham w rozmowie telefonicznej dla „New York Timesa”. – Będę musiała oddać się w ich ręce, a to może być całkiem przerażające”. Teller zdołał rozwiać lęki gwiazdy, przekonując: „Jesteś najczęściej fotografowaną kobietą na świecie. A moda dziś kręci się wokół produktu. I ty sama jesteś też produktem, czyż nie?”. Victoria się poddała i rozkraczyła w torbie. Rozmowę na łamach „New York Timesa” przytacza Cathy Horn. I dodaje, że współpraca Tellera i Jacobsa jest dziś dla mody najbardziej znacząca, tak jak kiedyś Richarda Avedona z Giannim Versacem, Yves'a Saint Laurenta z Helmutem Newtonem albo Ralpha Laurena z Bruce'em Weberem.

Cykl dla MJ rozpoczęła w 1997 Kim Gordon z Sonic Youth, szarpiąca struny gitary, ubrana w cienką sukienkę koloru lila, schowana za bezładną fryzurą. To czasy, kiedy grunge'owa estetyka powoli wypierała obrazy pełne blasku, glamouru i doskonałości, a duet Jürgen i Marc mają w tym swój świadomy udział. Cathy Horn wymienia Tellera jednym tchem obok Corinne Day i Wolfganga Tillmansa. 

Sam początek kariery fotografa, który wyjechał z rodzinnych Niemiec do Anglii w ucieczce przed służbą wojskową i niemal z marszu zabrał się za robienie zdjęć do okładek singli Sinéad O'Connor i Kurta Cobaine'a, ma cechy pięknej opowieści. Oto nieśmiały jak uczniak fotograf odwraca zasadę brutalnej praktyki rekrutacji modelek. Zamiast jechać do agencji, sprowadza je do siebie i robi zdjęcia. Ten debiutancki epizod, nie szczędząc ironii, przytacza w książce „Fotografia jako sztuka współczesna” Charlotte Cotton:

Już na początku lat dziewięćdziesiątych fotografie Tellera osiągnęły wysoki status w branży mody. Jego kolejne reprezentacje fotografii mody w stylu causal look, zrobione za pomocą małoobrazkowego aparatu, obok niepublikowanych fotografii martwej natury i rodziny w książkach spotkały się również z pozytywną oceną krytyki. Chociaż zdolności Tellera do tworzenia intrygujących zdjęć i do prezentowania jego wymownej twórczości nie były problemem, to uprzywilejowany styl życia oddanych mu modeli i gwiazd muzyki pop był może zbyt glamorous, by świat sztuki potraktował go poważnie. Tymczasem w 1999 roku Teller stworzył projekt „Idź zobacz” składający się z filmu krótkometrażowego, książki i różnych wystaw – projekt ten usytuował autora na właściwym miejscu w świecie sztuki. W ciągu roku Teller fotografował modelki, które przybyły na spotkanie z nadzieją, że zostaną zaangażowane do sesji zdjęciowej. Proste i żywe obrazy zwykłych i złudnych nadziei dziewcząt. Tym projektem wykazał zdolność do robienia czegoś więcej, niż bycia niebanalnym, ale ciągle trudnym do zaakceptowania twórcą zdjęć mody – Teller pokazał, że może być także krytykiem tej branży.
tłum. Magdalena Buchta, Piotr Nowakowski, Piotr Paliwoda

Interpretacje 

SŁAWA

Numer tematyczny przygotowany został wspólnie z Teatrem Powszechnym w Warszawie, w ramach bloku tematycznego „Wszystko na sprzedaż?”. To drugi blok tematyczny realizowany w Teatrze Powszechnym. W ramach bloku zaplanowane zostały premiery dwóch spektakli – „Szczury” w reż. Mai Kleczewskiej i „Aalst” w reż. Radosława Rychcika oraz wydarzenia towarzyszące premierom.

„Kiedy reklama mody przestaje być reklamą mody?” – zapytała retorycznie modowa komentatorka Cathy Horn na łamach „New York Timesa”. Przecież wiadomo, że przestaje nią być w wydaniu Jürgena Tellera! Horn nazywa przedstawienie byłej Spice Girl, żony Davida Beckhama, abstrakcją i „obrazem w najwyższym stopniu niepokojącym”. Spotkanie Marca Jacobsa i Jürgena Tellera nazwała najbardziej znaczącą współpracą dla świata mody. „Wszystkie obrazy są o kimś, kogo znam, albo kogo chciałbym zobaczyć w moich ubraniach” – powie projektant. Styl, w jakim Jürgen Teller portretuje gwiazdy, bliski jest estetyce rozwijanej w kolekcjach prêt-à-porter samego Jacobsa. To styl stworzony jakby od niechcenia, emocjonalny, ale na opak. Młodziutka Kate Moss przed retro umywalką i lustrem. W żółto-różowej koszulce na ramiączka, z włosami w nieładzie; Björk zanurzona z synem w gorących źródłach islandzkich (1993); i znów Moss, kilkanaście lat później, wciśnięta w budowlaną taczkę. Przyjaciele bawią się na festiwalu rockowym w Glastonbury. Trzeba przyznać, że wszyscy wyglądają świetnie. W pościeli, w kuchennym nieładzie. Studenci nazwą go mistrzem nonszalancji i banału, prekursorem nurtu fotografii anty-glamour, który strategicznie eksponuje niedoskonałości i wydobywa na wierzch to, co prosi się o zamaskowanie. Dla szukających wzoru na sukces adeptów fotografii jest przykładem tego, jak swobodnie można się poruszać między gatunkami: komercją, dokumentem, inscenizacją i dokumentacją. Dla oskarżycieli współczesności – dowodem na to, że ten rodzaj konceptualnego, przyprószonego grunge'em blichtru, prowadzi najdalej. 

Aktualizacje i produkcje 

Dokumentacji najnowszych dokonań Tellera najlepiej szukać na tumblrze. Ostatnio wklejono awangardowe kampanie na 2015 dla paryskiej marek Céline, Louis Vuitton, rozkładówki z magazynu „System”, Larę Stone topless. Śledzić też można obsesyjne dyskusje fanów, jakim aparatem posługuje się Teller i czy używa filtrów. (Odpowiedź można znaleźć między innymi na łamach NYT – Teller pracuje na contaxie G2, który ma wbudowany flesz, pomaga mu tylko jeden asystent).

Bieżący rok przyniesie jednak o wiele więcej, niż kolejne sezonowe edycje reklam i magazynowe rozkładówki. Lada moment wydawnictwo Steidl wyda album „The flow” – wynik współpracy fotografa i dyrektora artystycznego Louis Vuitton, Nicolasa Ghesquière'a, w którym kolekcja domu miesza się z widokami Paryża. Równolegle ukaże się cykl „Siegerflieger” z dokumentacją poczynań niemieckiej drużyny futbolowej na brazylijskich mistrzostwach w 2012. Bo książki z wystawy „Woo” i fotostory z życia rodziny Tellerów w hrabstwie Suffolk (modelka i aktorka Lily Cole unosi się na wodzie jak Ofelia, Vivienne W. opiera o czerwonego mercedesa), można zamawiać. 

A może opowieść o sukcesach niemieckiego nieśmialca należy zacząć od prominentnej i wpływowej żony, Sadie Coles, właścicielki londyńskiej galerii Sadie Coles HQ, patronki młodej sztuki brytyjskiej lat 90., wymienionej na liście osób zmieniających historię, ludzi czynu i władzy „Guardiana” w 2014? Są z Tellerem stabilną i przedsiębiorczą parą. Ich młodszy synek, Ed, chodząca kopia tatusia, już doczekał się cyklu portretów.