Wisława Szymborska, „Wystarczy”
fot. EAST NEWS / Wojtek Laski

Wisława Szymborska, „Wystarczy”

Zofia Król

„Maszyna czytająca”, która próbowałaby zrozumieć zasady rządzące dwudziestoma wierszami z tomiku „Wystarczy”, zauważyłaby być może, że świadomy i odważny ruch w stronę banału toczy się tu równolegle do ruchu odzwyczajniania świata

Jeszcze 1 minuta czytania

Trochę o tym tomiku pisać nie wypada. Nie tylko dlatego, że nie został dokończony, a słowo „Wystarczy” ma tym razem znaczenie dosłowne. Także dlatego, że tak wielu jest młodych – a i starych – poetów (nie mówię o poetach złych), którym nie została poświęcona nawet setna część takiej redaktorskiej i czytelniczej uwagi, choć pisali liczne i opasłe tomy, które z pewnym sukcesem radziły sobie na polu opisu świata. Szymborską ta dysproporcja także obchodziła, stąd między innymi pomysł ufundowania nagrody literackiej.  

Trzynaście wierszy w całości, plus jeszcze siedem nieukończonych, ujętych w napisanym przez redaktora tomu, Ryszarda Krynickiego tekściku „Zamiast posłowia”. Oraz dodatkowe fragmenty, dwuwersy, warianty, które można odczytać z faksymiliów, zamieszczonych pomiędzy wierszami ukończonymi a posłowiem. Pracowitym odczytywaniem – czy po prostu odnotowywaniem – tych fragmentów zajmuje się także sam Krynicki w części nazwanej „opis rękopisów”. Jak tytułowa „maszyna czytająca” z drugiego w kolejności wiersza z tomiku:

 Ja, Numer Trzy Plus Cztery Dzielone Przez Siedem,
Słynę z rozległej lingwistycznej wiedzy.
(...) 

To nie przechwałki –
czytam nawet lawę
i kartkuję popioły

Wisława Szymborska, „Wystarczy”. A5, Kraków,
56 stron, w księgarniach od 20 kwietnia 2012
Redaktor nie ma co prawda – jak owa maszyna – kłopotów ze „stanami zwanymi «uczuciami»”, nie poprawia też raczej błędów ortograficznych „z rozpędu”. Jak ona objaśnia jednak „na ekranie / każdą wzmiankowaną rzecz, / kiedy ją wykonano, / z czego, i po co”. Opisy rękopisów stają się zatem szczegółowym „kartkowaniem popiołów” Szymborskiej. Ale mimo skrupulatności redaktora, dla lubiącego takie zabawy czytelnika także pozostało jeszcze co nieco do odcyfrowania. Oto na przykład plama na kartce z notatkami do „Wyznań maszyny czytającej” – widać po której stronie spadła kropla, można także podejrzewać, że stało się to zanim powstał sam rękopis, bo tusz nie został rozmazany.

Badanie materialności poezji – jeśli mamy do czynienia z kopią jej pierwotnej postaci, z rękopisem – nie ogranicza się do samych słów. Ważny może być też sposób ich zapisania, faktura papieru i ślady życia – jak plama. A także historia samej kartki, czasem sięgająca zupełnie innych zdarzeń i czasów – jak w przypadku odwrotu strony z brulionem wiersza „Dlaczego nie napiszesz, że bywasz czasem szczęśliwy”, na którym wydrukowano między innymi tajemniczy opis ilustracji, zaczynający się od słów: „Tę kartkę otrzymał autor od swojej dyplomantki...”. „Maszyna czytająca” miałaby znów trochę roboty z odkryciem, czego dotyczy zapis, i jak się znalazł u poetki, w pliku kartek przeznaczonych na brudnopis. A sama Szymborska mogłaby napisać o historii jednej kartki i uwikłanych wzajemnie zdarzeniach zupełnie dobry wiersz.

„Wystarczy” jako tomik – złożony z trzynastu wierszy oraz siedmiu nieukończonych – jest raczej powtórzeniem znanych już motywów niż ruchem w nowym kierunku. Zawiera jednak kilka wierszy świetnych – jak „Mapa”, czy nieukończony wiersz o „ostatnim neandertalczyku”, który „Nie wie, że jest ostatni / udało mu się przeżyć wiele wschodów słońca”. I nieuchronnie nasuwa pytanie najpoważniejsze: jak opisać można poezję Szymborskiej, teraz, kiedy już się nie zmieni? „Maszyna czytająca”, która próbowałaby zrozumieć zasady rządzące tymi dwudziestoma wierszami, zauważyłaby być może, że świadomy i odważny ruch w stronę banału – choć jeśli zostaje przekroczona granica, za którą poezja staje się sentymentalną piosenką, to zaraz następuje nagłe cofnięcie – toczy się tu równolegle do ruchu odzwyczajniania świata, który za pomocą zderzeń słów i znaczeń wytwarza efekt absolutnego zadziwienia. Razem tworzą ową szczególną szymborską mieszankę.