Zwrot ku teraz

Karol Sienkiewicz

Wystawa „Papież awangardy” poświęcona Tadeuszowi Peiperowi to wielopoziomowy wykład o historii polskiej awangardy i jej międzynarodowych koneksjach. Ostatnie słowo ma jednak Charlie Chaplin

Zwrot ku teraz

Jeszcze 3 minuty czytania

Zwrot ku teraz

To nietypowa wystawa jak na muzeum sztuki. Muzeum Narodowe w Warszawie opiewa bowiem nie artystę, lecz poetę, redaktora, publicystę, dla polskiej awangardy – osobę-instytucję. Oglądamy przede wszystkim dzieła sztuki, głównego bohatera, Tadeusza Peipera, poznajemy więc raczej przez kontekst, przez prace artystów, z którymi się stykał lub blisko współpracował (albo przynajmniej mógł się stykać).

Peipera spotykamy jako młodego człowieka w 1914 roku, a potem śledzimy jego dalsze losy – rzucało go do Paryża, Madrytu, po pierwszej wojnie wrócił do niepodległej ojczyzny i rodzinnego Krakowa, gdzie szybko stał się czołową postacią Awangardy Krakowskiej. Jego losy urywają się jednak w latach 30. i po wyjściu z wystawy nie wiadomo właściwie, co działo się z nim później. W pierwszych salach może się jeszcze wydawać, że wystawa ma charakter biograficzny, ale potem życie Peipera zlewa się w jedno z historią pewnej formacji artystycznej. Gdy ta się wyczerpuje, Peiper przestaje nas interesować. To odważny i świadomy zabieg.

Papież awangardy. Tadeusz Peiper w Hiszpanii, Polsce, Europie

Kuratorzy: Piotr Rypson we współpracy z Moniką Poliwką i Juanem-Manuelem Bonetem, Muzeum Narodowe, Warszawa, do 6 września 2015.
Od 18 września do 6 listopada 2015 wystawa będzie prezentowana w Real Academia de Bellas Artes de San Fernando w Madrycie

Kuratorowi Piotrowi Rypsonowi, wicedyrektorowi Muzeum, udało się tak skonstruować ekspozycję, by czytało się ją na wielu poziomach, by mogli się nią cieszyć różnego rodzaju odbiorcy. I tak można wystawę odbierać czysto wizualnie, odnajdując wizualne paralele – ma czytelną strukturę i nie jest przeładowana informacjami. Ale jeśli ktoś chce pogrzebać głębiej, wystawa stanie się dla niego świetnym polem poszukiwań, rodzajem rebusu – można ją studiować i zgłębiać, a każdemu obiektowi zadać pytanie: dlaczego pan tu stoi? Odpowiedź może skrywać interesującą historię. Nic nie jest tu przypadkowe.

Słońce = tylko benzyna lub para.
Człowiek = ptak z węgla.

Każda ze świetnie zaprojektowanych sal stanowi osobny rozdział o podobnej strukturze, dziełom artystów towarzyszą krótka notka o życiu i twórczości Peipera, awangardowe publikacje zamknięte w gablotach, ale też jeden wiersz poety, czasami w powiązaniu z jakąś pracą. Poszczególnym miejscom pobytu Peipera odpowiadają różne kolory ścian – Paryż, Madryt, Kraków. Całość uzupełniają zaś fotografie dokumentalne wydrukowane na cienkich tkaninach i podwieszone pod sufitem. Na początku trafiamy więc za Peiperem wiosną 1914 roku do Paryża; jako dwudziestodwulatek wyjechał tam, chcąc uczęszczać na wykłady Bergsona. Słuchaczem filozofa nigdy nie został, ale w stolicy Francji mógł poznać najnowsze trendy w sztuce i zetknąć się z przebywającymi tam polskimi artystami – ich prace spotkamy w pierwszej sali.

We Francji zastał go wybuch pierwszej wojny, jako obywatel cesarstwa austro-węgierskiego został internowany, ale udało mu się wyjechać do Hiszpanii. Spędził ponad pięć lat w Madrycie, mieście, które w czasie wojny przyciągnęło licznych uciekinierów i twórców z całej Europy, również z Polski. Wtedy właśnie powstał hiszpański ruch ultraistów, niejednorodny i skupiający głównie literatów. Na wystawie pobyt Peipera w Madrycie staje się pretekstem dla ukazania polsko-hiszpańskich relacji artystycznych w tym czasie.

Wiele nazwisk będzie nam raczej nieznanych, ale to właśnie część poświęcona madryckim latom Peipera jest rozdziałem ciągle stosunkowo mało znanym, zwłaszcza z perspektywy historii sztuki. Spotkamy tu wizualną poezję Vicente Huidobro, prześledzimy artystyczną relację Józefa Pankiewicza i Roberta Delaunaya, poznamy artystów współpracujących z organem ultraistów „Ultra”. Byli to m.in. Władysław Jahl i Norah Borges, siostra argentyńskiego poety, którego wlicza się w poczet ultraistów. Ona ilustrowała też książki brata. Uwagę przyciąga dzban z dekoracją Jahla, przykład produkcji z jego Pracowni Ultraistycznej Sztuki Dekoracyjnej. Być może był wystawiony na sprzedaż w butiku Soni Delaunay, który prowadziła w Madrycie. Potem dzięki Peiperowi hiszpańscy ultraiści i polscy formiści dowiedzieli się o sobie nawzajem. W tekście o nowej poezji hiszpańskiej na łamach „Nowej Sztuki” Peiper po raz pierwszy na polskim gruncie użył terminu „awangarda”.

widoki wystawy / fot. M. Bajreski

Zbudujmy nowy dzień, dobrze? Nowy kłos miasta

Wystawa zmienia charakter, gdy Peiper wraca do kraju. W Krakowie rośnie bowiem jego rola, staje się tytułowym „papieżem awangardy”, a wystawa może już służyć za wykład o historii formacji w Polsce. Gdy Peiper przyjeżdża do Krakowa, działają już tu formiści. Potem tworzy własne pismo, „Zwrotnicę”, przy którym współpracuje z nim czołówka awangardowych artystów i pisarzy, z Polski i z Europy. W „Zwrotnicy” Peiper rzucił hasło „Miasto. Masa. Maszyna”. Miasto, nowoczesna technika, kwestie społeczne, ekonomia stają się najważniejszymi punktami odniesienia. Za tym ma nadążyć forma, artyści zwracają się ku teraz.

Na przykładzie okładek pierwszej serii pisma można prześledzić, w jakim kierunku rozwijała się awangarda – od ilustracji Zygmunta Waliszewskiego po konstruktywistyczną okładkę przybyłego z Rosji Władysława Strzemińskiego. Układy graficzne zmierzały w stronę typografii funkcjonalistycznej. W zwrotnicowej sali oglądamy prace Chwistka, Strzemińskiego (jako pierwszy publikuje w „Zwrotnicy” tekst o Kazimierzu Malewiczu i awangardzie rosyjskiej), Kobro, Stażewskiego i innych. Obok numerów „Zwrotnicy” w gablotach znalazły się też inne publikacje polskiej awangardy – organy ugrupowań „Blok” i „Preasens”.

Gdy „Zwrotnica” przestaje się ukazywać i działalność Peipera wytraca impet, na pierwszym planie pojawiają się fotokolaże – Kazimierza Podsadeckiego, współpracującego z Peiperem przy drugiej serii „Zwrotnicy”, oraz Mieczysława Bermana, tworzącego lewicujące prace o tematyce społecznej. Strategie awangardy wchodzą też do kultury popularnej. Na ogromnej konstrukcji przypominającej maszynę drukarską znalazły się powiększone strony z gazet, ilustrowane fotokolażami Podsadeckiego.

Miasto wśrubowało się w ziemię
pięściami walczącego marzenia

Ale jeśli potraktować wystawę jako wykład o historii awangardy, to właśnie z uwagi na pierwszoplanową rolę, jaką odgrywał w jej środowisku Peiper. Wprawdzie nazywano go „papieżem awangardy” nieco ironicznie, ale Piotr Rypson udowadnia, że dużo w tym zwrocie prawdy. Będzie to jednak wykład odbiegający nieco od historii awangardy plastycznej. Skromnie reprezentowani są tu twórcy grupy a.r. Stażewski, Strzemiński i Kobro. Wystawa nie jest też właściwą formą do zgłębiania kwestii związanych z literaturą, poezją, teorią sztuki (służy do tego pełniej katalog). Rypson pokazuje Peipera właśnie jako osobę-instytucję, utrzymującą relacje z różnymi europejskimi ruchami awangardowymi, animującą i skupiającą wokół siebie liczne grono artystów, pisarzy i poetów.

Staje się też jasne, że ultraiści i wątek hiszpański po powrocie Peipera do Polski nie odgrywały aż tak istotnej roli (badacze podkreślają wręcz, że się od epizodu hiszpańskiego odcinał, aczkolwiek publikował teksty publicystyczne w hiszpańskich periodykach, co było ważnym źródłem jego dochodów). Kontakty z europejską awangardą, głównie zachodnią, są jednak bardzo widoczne: jego tomik „Żywe linie” ilustrował Juan Gris, a traktat poetycki „Nowe usta” – Fernand Léger. Z kolei z Kazimierzem Malewiczem w 1927 roku Peiper zwiedzał szkołę Bauhausu – kilka suprematystycznych rysunków, które w tym czasie wykonał Malewicz znalazło się w rękach Peipera, a dzisiaj – na wystawie.

Najciekawsze okazują się zaś relacje między obrazami i rysunkami rozwieszonymi na ścianach oraz awangardowymi publikacjami zgromadzonymi w gablotach. Wystawa to rzadka okazja przyjrzenia się tym wydawnictwom. Zresztą nieprzypadkowo, bo właśnie książką artystyczną Rypson interesuje się od wielu lat. Uwagę przyciągają zwłaszcza projekty Strzemińskiego – okładek do dramatu „Szósta! Szósta!” Peipera i tomików poezji Przybosia „Śruby” i „Oburącz”. Niestety nie zajrzymy do środka książek i czasopism. Jeśli ktoś interesuje się awangardą literacką, może się poczuć nieco zawiedziony. Nie poznamy tu ani wierszy Hiszpanów, które tłumaczył Peiper, ani polskich poetów awangardowych (nie licząc kilku wierszy Peipera), ani jego manifestów czy traktatów.

Okładki Zwrotnicy / fot. M. BajreskiOkładki „Zwrotnicy” / fot. M. Bajreski

wielbiłem, wielbiłem, nic się nie zmieniło.
Mury pozostały sztywne, więc owoce gniją.

Historia Peipera urywa się. Oglądamy jeszcze jego książki z lat 30., m.in. autobiograficzną powieść „Ma lat 22”, ale nie dowiemy się o jego słabym zdrowiu psychicznym, manii prześladowczej, wojennej tułaczce czy słynnym aresztowaniu przez NKWD we Lwowie (tak fascynująco opisanym kilka lat temu przez Marci Shore w książce „Kawior i popiół”). Ponieważ wystawa zamyka się przed wojną, nie poznamy też powojennych losów poety.

Ostatnie słowo ma tu bowiem Charlie Chaplin. Przez projekty plakatów Studia Polskiej Awangardy Filmowej w Krakowie Podsadeckiego docieramy bowiem do salki, w której wyświetlany jest film „Dzisiejsze czasy” („Modern Times”) z 1936 roku. Arcydzieło Chaplina uważane jest za kpinę z wielkich utopii. Chaplinowski bohater, z nieodzownym melonikiem i laseczką, w słynnej fabrycznej scenie mierzy się ze zmechanizowaną taśmą produkcyjną (wynalazkiem Forda). Po prostu za nią nie nadąża. Idą więc inne czasy. Futurystyczną fascynację epoką maszyny zastępuje krytyczna refleksja nad alienacją człowieka w nowoczesnym świecie. A potem Chaplin nakręcił „Dyktatora”.

Cytaty pochodzą z wierszy Tadeusza Peipera prezentowanych na wystawie, w kolejności: „Ulica”, „Odezwa”, „Miasto”, „Że”.


Tekst dostępny na licencji Creative Commons CC-BY-NC-ND.