Zrośnięci z rolą, którą grają
„Najlepsze jest 1500 metrów”

8 minut czytania

/ Sztuka

Zrośnięci z rolą, którą grają

Karol Sienkiewicz

Kamera! Akcja! Po klapsie nie ma odwrotu. Z filmów Omera Fasta się nie wychodzi. Zapętlają się w rytmie wschodów i zachodów, porywając nas ze sobą

Jeszcze 2 minuty czytania

Wystawa Omera Fasta w krakowskim Mocaku trwa około trzech godzin. Tyle czasu trzeba poświęcić, by w całości obejrzeć cztery filmy, które się na nią składają. Każdy przenosi nas w nieco inną rzeczywistość: planu filmu pornograficznego, domu pogrzebowego, traumy rodziców żołnierza, który zginął na wojnie, wreszcie – pozornie wirtualną, ale boleśnie realną sferę działania samolotów bezzałogowych. Zawsze jest w tym jakiś fałsz, złamanie konwencji, które nadaje pracom Fasta surrealny rys. O co w tym właściwie chodzi?

Kilkanaście lat temu Fast nakręcił w Krakowie „Listę Spielberga” (2003), odnajdując statystów grających niegdyś w głośnym filmie amerykańskiego reżysera, kręconej w dużej mierze w Krakowie „Liście Schindlera”. Mocak zresztą jest po sąsiedzku z fabryką Schindlera, miejscem pielgrzymek turystów, którzy podjeżdżają tu meleksami. „Lista Spielberga” znalazła się zaś kilka lat temu na wystawie inaugurującej działalność Mocaku, „Historii w sztuce”.

W „Liście Spielberga” Fast analizował hollywoodzką produkcję od strony szeregowych aktorów, niewymienianych w napisach końcowych, grających głównie nazistowskie ofiary, bezimienne tłumy w obozowych pasiakach. W wielu miejscach ich wspomnienia brzmiały tak, jakby sami byli Żydami – więźniami obozów: „Była taka esesmanka, która nas z tyłu biła. Poganiała, żeby szybciej wejść do tej komory”; albo: „Chciałam przeżyć”. Sam proces selekcji statystów na podstawie semickich rysów powielał nazistowskie procedury. Fast znajdował zaś analogię między tym dziwnym zlaniem się ról i życia oraz specyficznym filmowym turyzmem, który rozwinął się w Krakowie po sukcesie filmu – turystom filmowe dekoracje i filmowa rzeczywistość często zastępowały prawdę historyczną.

Dzieci i trupy

Cztery filmy Omera Fasta, pokazywane obecnie w Mocaku, charakteryzują podobne procesy. Niektóre z nich mogłyby nawet uchodzić za dokumentalne, jednak i tu silne ingerencje reżyserskie każą podać w wątpliwość filmowy obiektywizm. W najnowszych produkcjach Fast posuwa się coraz dalej, kreując skomplikowane relacje między różnymi wątkami, tymi sprawiającymi wrażenie dokumentalnych i tymi raczej fabularnymi.

Powiększ obrazekPowiększ obrazek
„Wyglądać pięknie dla Boga” (2008) / Kolekcja Mocaku

W „Wyglądać pięknie dla Boga” (2008) artysta zestawia ze sobą wypowiedzi przedsiębiorców pogrzebowych i sceny nagrane w ich zakładach z nagraniami dzieci podczas sesji fotograficznej dziecięcej mody. Ale oto przez usta kilkulatków przechodzi głos dorosłych – przedsiębiorców pogrzebowych. Do tego jeden z nich opowiada, jak jego własne dzieci zżyły się z jego pracą i zamiast bawić się w dom czy szkołę, odgrywają scenki z trupem i żałobnikami. O pracy swojej matki, czeszącej i malującej zmarłych, dziecko miało powiedzieć, że „mama upiększa ludzi dla Boga”. Tymczasem na dzieciach przygotowywanych do zdjęć oraz na balsamowanych i upiększanych trupach (to drugie znamy z ustnego przekazu) przeprowadza się podobne zabiegi kosmetyczne.

Półgodzinny film „Najlepsze jest 1500 metrów” (2011) opowiada o operatorze drona Predator. Mężczyzna kieruje zdalnie sterowanym samolotem bezzałogowym w Afganistanie, sam znajdując się w bazie w okolicy Las Vegas. Po pracy wraca spokojnie do domu. W filmie to właściwie aktor grający operatora drona, z którym Fast przeprowadzał wywiad w pokoju hotelowym, chociaż w warstwie dźwiękowej pojawiają się też fragmenty oryginalnej rozmowy. Rozmowa rwie się, ale pilot opowiada trzy przedziwne historie, na przykład o parze naciągaczy czy miłośniku pociągów, który doprowadza do katastrofy kolejowej. Ta pudełkowa struktura odbija się też w relacji pilota, zdalnie decydującego o życiu i śmierci. W jego pracy granica między światem realnym i wirtualnym zaciera się. Sam widz czasami się w tym gubi.

Trzech synów

Rozmycie fikcji i rzeczywistości charakteryzuje niemal wszystkie produkcje artysty. Nagrane wcześniej wywiady z pilotem drona Fast wkłada w usta aktora. Monologi przedsiębiorców pogrzebowych, mistrzów niewdzięcznej sztuki tanatoplastyki, wypowiadają dzieci. W filmie „Wszystko, co się wznosi, musi się zbiec” (2013) sceny z aktorami porno na planie zdjęciowym i w prywatnym życiu mieszają się ze scenami z pewnością zaaranżowanymi. Fikcja zaś pozostawia sporo niedopowiedzenia, często sami musimy domyślać się, co oglądamy. Ekran raz dzieli się na cztery różne ujęcia, raz łączy się w jedno. Filmy Fasta przeczą tradycyjnej filmowej logice i nie zawsze łatwo za nimi nadążyć.

„Wszystko, co się wznosi, musi się zbiec” (2013)„Wszystko, co się wznosi, musi się zbiec” (2013)

Wszystkie te zabiegi wytrącają widza z równowagi, wymagają od niego nieustannego skupienia, chwytania uciekających wątków – stąd też pewnie waga, jaką artysta przywiązuje do warunków prezentowania jego prac. I Mocak stanął na wysokości zadania. Doskonale wyciemnione i wygłuszone sale pozwalają na odcięcie się od innych bodźców i całkowite pogrążenie się w filmie.

Omer Fast

kuratorka: Maria Anna Potocka, Muzeum Sztuki Współczesnej (MOCAK), Kraków, do 26 kwietnia 2015.

Jeśli Fast sięga jednoznacznie po fabułę, to też odbiega ona od kinowych standardów. Oto w filmie „Ciągłość” (2012), znanym z ostatniej edycji dOCUMENTA w Kassel, dojrzała niemiecka para spotyka się na stacji kolejowej z synem, powracającym z wojny, w mundurze moro i z wojskowym plecakiem. Synu, przeżyłeś, matka rzuca mu się na szyję. Czy się zmienił? Czy nie wydoroślał za bardzo? Coś w tej scenie jednak nie pasuje. Wyraźnie odgrywają swoje role, czasami z nich wychodząc. Za dużo tu niepewności. Czy wynika z długiej rozłąki i traumatycznych przeżyć? A może wcale się nie znają? Sceny w domu nie pozostawiają wątpliwości – ten chłopak został wynajęty, by odegrać rolę syna. To prawdopodobnie męska prostytutka. Między „synem” i „matką” zresztą iskrzy erotycznie. A potem pojawia się inny młody mężczyzna w podobnej roli, na tej samej stacji kolejowej, oglądający po raz pierwszy swój pokój, jedzący kolację z fikcyjnymi rodzicami i opowiadający swoje wojenne przeżycia. A potem kolejny chłopak. W finałowej scenie para, jadąc chyba po kolejnego syna, spotyka na drodze wielbłąda, wchodzi za nim do lasu i przenosi się do Afganistanu. Na miejscu niedawnej potyczki leżą martwe ciała trzech synów-niesynów. Czy praca żałoby została wykonana?

Zatrzaśnięci w kinie

W każdym z prezentowanych w Mocaku filmów Fasta ktoś w czymś gra. Rolę pilota drona gra aktor. Prostytuujący się mężczyźni odgrywają rolę syna-żołnierza. Aktorzy grają w filmie porno, łącznie z typowymi żenującymi dialogami, które prowadzą do jednego: „Kto chce się pieprzyć?”. „Trzymasz lubrykant w kanapie?”. Ale czy reżyser tego pornola przypadkiem nie gra reżysera? W najbardziej zbliżonym do dokumentu „Wyglądać pięknie dla Boga” dzieci poruszają ustami, jakby były medium, jakby coś zawładnęło ich ciałami. Nie mówiąc o samej „Liście Spielberga”, gdzie statyści opowiadali o swoich rolach, jakby przeżyli to naprawdę.

Powiększ obrazekPowiększ obrazek
„Ciągłość” (2012)

Kamera! Akcja! Gramy! Sexy time! Ten świat to zaledwie scena. W kinie, gdy film się kończy, zapalają się światła i wychodzimy na ulicę, wracamy – nieco odmienieni – do domu, kładziemy się spać. U Fasta wyjście z kina jest wręcz niemożliwe, podobnie jak niemożliwe jest wyjście z raz odgrywanej roli. Nie dość, że filmy są zapętlone, to skomplikowane relacje między fikcją i rzeczywistością są dodatkowo zaburzane, na przykład gdy pojawia się ekipa filmowa czy sam artysta.

Film, umożliwiający zapośredniczenie, wzięcie w nawias, okazuje się jednym ze środków radzenia sobie z życiem. Jak otwarta trumna, która ma przeprowadzić rodzinę zmarłego przez okres żałoby, pomóc pogodzić się ze stratą. Bo o tym są właśnie filmy Fasta. Wybiera sytuacje na pozór skrajne. Ale czy na pewno? Przedsiębiorcy pogrzebowi, aktorzy porno, operator bezzałogowego samolotu wprowadzają tematy odwieczne i bliskie, wręcz codzienne: miłość, seks, śmierć, cierpienie, decydowanie o cudzym życiu. U Fasta życie jest trudne do kwadratu, ludzie sobie z nim nie radzą. Problemy mieli się i miętosi, ciążą jak krzyż. A artysta nawet nie stara się udawać Szymona Cyrenejczyka.