EUROPEJSKI KONGRES KULTURY:  Czytelnia
fot. A. Słodownik

EUROPEJSKI KONGRES KULTURY:
Czytelnia

Agnieszka Słodownik

Czytelnie na szynach żyją niesprowokowane zachętami instytucji kulturalnych, bo czytanie się po prostu dzieje. We Wrocławiu spojrzymy na temat literatury z mniej panicznej perspektywy, otwarci na nowe formy narracyjne i czytelnicze

Jeszcze 3 minuty czytania

Jak zwykle

Są tacy, którzy nie posiadają zbyt wielu przedmiotów. Częste pakowanie wymaga od nich stałego filtrowania zasobów materialnych i kwestionowania potrzeb. Taki jest urok życia „Bieguna”. Jeden taki od zawsze się zaczytuje, a ostatnio przed kolejnym wyjazdem uprzedza swojego ojca gadżeciarza i kupuje sobie czytnik elektroniczny. Od tygodnia męczy rozmówców statystykami swoich wirtualnych półek. Ta biblioteka jest głównie anglojęzyczna. Znaczeniowe wątpliwości rozwiewa, budzący ekspresyjny entuzjazm owego użytkownika, natychmiastowy dostęp do słownika. „Biegun” czyta nadal, ale już nie dźwiga i nie płaci za nadbagaż ani przesyłki międzykontynentalne.

Po drugiej stronie skali mieszka sobie człowiek stateczny. Od kiedy w mieszkaniu pojawiły się regały, jego aktywność poznawcza musiała również ulec przemeblowaniu. Kurzące się po przypadkowych meblach mini-wieże zbudowane z pomieszanych grzbietów zostały posegregowane w zależności od kryteriów: fizyczna wysokość książki, gatunek, wydawnictwo, temperatura relacji emocjonalnej z daną pozycją, status zapoznania się z treścią, częstość korzystania, aspiracyjność. Niekoniecznie w tej kolejności ważności. Przynależność każdej pozycji do kilku kategorii naraz wymogła przemyślenie życiowych priorytetów i podjęcie wiążących decyzji. („Bieguni” mogą przypisać w swoich czytnikach jedną książkę do kilku kategorii.) Także: zdystansowanie się do niektórych pozycji – regał jest bowiem obszarem skończonym.

Projekt „Czytelnia” na Europejskim Kongresie KulturyTymczasem w komunikacji miejskiej i międzymiastowej kadry jak ze zdjęć André Kertésza. Gazety – tak (ta cała prasa darmowa przecież). Głównie jednak powieści, mające w posiadaniu ludzi o karnacji oliwkowej i porcelanowej, blondynów i brunetki, niskich i wysokich, w wieku produkcyjnym i po. Thriller rozszerzający źrenice czytelnika. Podręcznik angielskiego, który wyjął panią w wieku średnim z wagonu wprost do świata przedimków. Strony z działu „Świat” w dzisiejszym dzienniku pochłonęły młodą dziewczynę. Wydawnictwo ze słowami „polityka” oraz „sztuka” na okładce marszczy czoło okularnika. Brukowiec zajmuje jakąś damę, krzycząc z okładki o życiu seksualnym Szymona M. Zbindowany plik pełen wykresów i opisów zdominował noszącego się dumnie eleganta. Tu powieść, tam powieść, nie wypada rozmawiać. Jeszcze wydruki mejli, artykułów z internetu, wkładki z reklamą asortymentu sklepu, bądź też tygodniki wymieniane ze współtowarzyszami podróży w tym samym przedziale pociągu. To już moja stacja, a nie skończyłam rozdziału. Nie szkodzi. Czytanie i chodzenie nie jest niczym trudnym. Trzeba tylko kroczyć odpowiednio wolno. Czytelnie na szynach żyją niesprowokowane zachętami instytucji kulturalnych.

Rzadkie ujęcia

A tak dwoje dorosłych ludzi spędza sobie wieczór w domu. Jedno sięga do półki, ściąga książkę. Logują się na sofie i zaczynają czytać sobie nawzajem na głos. Najpierw jedno, potem drugie, czasem tylko jedno. Opowiadania, bajki, powieść. Czasem trzeba czytać jeden fragment dwa razy, ponieważ uwaga słuchającego odpływa. Ponieważ głos się zdziera. W trakcie czytania przerywają sobie. Jest czas na wyjaśnienie niejasności, na dyskusję. Zachowanie intonacji adekwatnej do interpunkcji nie jest łatwe, gdy tekst czyta się po raz pierwszy. Trochę się w tych niby-gawędziarskich okolicznościach aktorsko improwizuje.

Gniazdko odrzucone, fot. A. SłodownikA jeden taki radzi sobie z internetem. Tam huczy, ale on jest wobec tego obojętny. Z dystansem spogląda na kolejne linki. Uważnie czyta leady. Patrzy na źródło, nazwisko autora. Nie klika omotany efektowną miniaturą zdjęcia, czy banerem animowanym tak ordynarnie, że wychodzi z ekranu i wylewa się wprost na klawiaturę. Spokojnie segreguje RSS-y, ma złożony system zakładek w przeglądarce. To on jest tu panem sytuacji. Odwiedza nieprzypadkowe adresy. Długie teksty kopiuje do Worda i tam dowolnie manipuluje rozmiarem czcionki. Niektórych powieści słucha w samochodzie.

Warsztaty

WARSZTATY LIBERATURY
Katarzyna Bazarnik i Zenon Fajfer poprowadzą na Europejskim Kongresie Kultury cykl warsztatów „Uwolnij książkę”, podczas których uczestnicy będą recyklingować nowele pozytywistyczne, ćwiczyć technikę kolażu oraz spróbują form takich jak lipogram i tekst emanacyjny.

WARSZTATY LITERACKIEGO TWITTOWANIA
Warsztaty literackiego twittowania odbędą się w ramach cyklu KRÓTKOPIS prowadzonego przez dwutygodnik.com. Poprowadzi je John Wray, nowojorski pisarz i publicysta, który od dwóch lat pisze powieść na twitterze. Warsztaty będą prowadzone w języku angielskim.

A taka recenzentka? Pisze do różnych tytułów. Zanim jej tekst zostanie opublikowany, przechodzi poważną weryfikację. Najpierw sama odkłada go na tydzień, aby wrócić do niego ze świeżym krytycznym okiem. Poprawia, zmienia i wysyła do redakcji podszlifowaną, wciąż jednak surową jeszcze wersję. Redakcja generuje informację zwrotną. Autorka wraca do tekstu i dokonuje kolejnych zmian, dyskutuje z redakcją, przesyła artykuł. Redakcja znów ma uwagi, ale już drobne. Autorka ustosunkowuje się. Tekst zostaje posłany do korekty. Są kolejne pytania do autorki. Odpowiada. Korekta kończy poprawki. Redakcja przygotowuje materiały kontekstowe: krótkie teksty, które towarzyszyć będą artykułowi. Fotoedycja skrupulatnie wybiera fotograficzną ilustrację bądź kontrapunkt. Redaktor prowadzący dokonuje ostatecznych zmian, dodaje śródtytuły, przygotowuje lead, wybiera tytuł, bo autorka przesłała dwa do wyboru. W trybie natychmiastowym ona publikuje tylko statusy na portalu społecznościowym.

Komikser

Robert Sienicki i Agata Wawryniuk z Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego będą moderować zbiorowe tworzenie komiksu na karteczkach post-it. Wszystkie powstałe historie mają zaczynać się tym samym obrazkiem.

Teraz poeta. Być może. Bo czy faktycznie? Jego teksty urywają się. Niechlujne, obdrapane, pozszywane najtańszą nitką z reklamowych haseł, tytułów z okładek magazynów, haseł z dżingli, esemesów, twittów, statusów, poszatkowanych mejli, przerwanych rozmów telefonicznych, bo skończył się zasięg, bo padła bateria, bo biegł, spieszył się, nie mógł rozmawiać, bo na spotkaniu. Niewyrafinowanie oddaje jego zagubienie w natłoku nieporządnych, rozmnożonych ponad miarę form.

„Biegun” z czytnikiem, fot. A. Słodownik– Nie pożyczam książek – pada szczere i nieodwracalne NIE. To z kolei amator literatury, który cierpi na post-traumatyczny syndrom po tym, jak nie udało mu się odzyskać kilku ważnych tytułów. Pozostaje jedynie oddalić się z miejsca zbrodniczej prośby o pożyczkę i znaleźć mniej radykalnego właściciela ciekawej biblioteki domowej. Osobnik taki podpisuje swoje łupy imieniem i nazwiskiem oraz prowadzi w Excelu rejestr książek wydanych i odebranych. W odpowiednim czasie zwraca się do wypożyczającego z ponagleniem. („Bieguni” nie muszą tego robić. Wersję elektroniczną można pożyczyć na 14 dni, potem automatycznie wygasa.) Aby książkę oddać, trzeba się spotkać. Bezcenny aspekt międzyludzki. Koszmar osobowości aspołecznej. (Inny amator nie pożycza książek w drugą stronę. Od innych. Musi bowiem każdą sposiadać, na przykład poprzez pomazanie. Musi też widzieć postęp, bądź regres, i w ten sposób monitorować swoją działalność czytelniczą, która jest stałą walką w obecnych okolicznościach płytkiej uważności.)

Historie

Moduły – instalacje artystyczne

Grupa panGenerator przygotowała grę niewideo na pada od 8bitowego nintendo oraz drukarkę termiczną. Cały świat gry oraz zmiany w nim zachodzące opisane są słownie. Jest to świat z powieści Łukasza Orbitowskiego „Tylko Maks”, która dzieje się między innymi w Hali Stulecia we Wrocławiu. Do celu prowadzi więcej niż jedna ścieżka. Gracz ma za zadnie znaleźć tę najkrótszą.

Krzysztof Trzewiczek i Maciej Byliniak to twórcy instalacji „Szumy, zlepy, dźwięki”, w której proces czytania realizuje się w medium dźwięku. Przestrzeń instalacji to strumień tekstów złożony z fragmentów nagrań magnetofonowych Mirona Białoszewskiego. Głosy i teksty nakładają się na siebie i mieszają, tworząc dźwiękowy szum. Na strukturę i, co za tym idzie, czytelność tego tekstowego strumienia, wpływa ruch w obrębie instalacji. Kluczem do rozpoznania właściwego ruchu jest „Chamowo” Mirona Białoszewskiego.

A i historie plotą się w dwójnasób. Jeden opowiada w sposób staroszkolny. Wstęp, rozwinięcie, zakończenie. Jest jak mówiący Dostojewski. Ciągnie się i zagłębia. Przytacza szczegóły. Uprawia niemal „opisy przyrody”. Wszystkie okoliczne wtręty wydają się niezbędne. Wprowadzenie do wprowadzenia. Zanim meritum pojawi się na horyzoncie, kontekst jest zarysowany bardzo rzetelnie. Puenty przychodzą wyczekane.

Drugi rwie się i plącze. Wybiega, cofa, emocjonuje i niepokoi. Jak tamten poeta, niby. Wprowadza chaos i możliwość różnorakich sposobów posklejania przez odbiorcę przedstawianych elementów. Informacje kluczowe wrzucane obok dziesiątej wody po kisielu. Trudno jest ogarnąć całość, rozpoznać źródła, skutki, początek i koniec. Nerwowo jest.

Czytelnia

Czytelnia na Europejskim Kongresie Kultury ma konfrontować takie obrazy, zadając różne pytania. Czy słowa faktycznie nie mają szans z sześćdziesięcioma obrazami na sekundę? (Będzie można to sprawdzić dzięki grupie panGenerator, która przygotowała grę niewideo na pada od 8bitowego nintendo oraz drukarkę termiczną.) Jakie formy może przyjąć powieść Łukasza Orbitowskiego „Tylko Maks”? (Oczywiście oprócz tych już istniejących. No i gry.) Czy dekonstrukcja tekstu może prowadzić do konstrukcji nowej jakości? W co przepoczwarzą się w rękach uczestników warsztatów liberatury Zenona Fajfera i Kasi Bazarnik nowele pozytywistyczne? (Świętość książki świętością, ale ingerencja może być zbawienna.)

Moduły –
Polsko-Japońska
Wyższa Szkoła Technik Komputerowych

Bogna Kowalska zaprezentuje dwie instalacje. Pierwsza to książka interaktywna, której treść ujawnia się w dwójnasób: poprzez ręcznie wykaligrafowane początki zdań i ich dokończenia wyświetlane z piko-projektora po wejściu w reakcję z odbiorcą. Druga instalacja to trójwymiarowa wariacja ze składnią języka, odnosząca się do heurystyk obecnych w myśleniu o płciach. Michał Buczyński-Pałka zaprezentuje własny tekst zrecyclingowany z rozdziału z książki Łukasza Orbitowskiego pt. „Tylko Maks”. Czytelnik ma za zadanie odnalezienie nowej treści poprzez dotykową eliminację niektórych partii tekstu na ekranie LCD. Bogna Kowalska i Michał Buczyński-Pałka reprezentują Pracownię Multimediów i Technik Przetwarzania Obrazu (na wydziale Sztuki Nowych Mediów), prowadzoną przez: dr hab. Annę Klimczak i mgr inż. Marcina Wichrowskiego.

Praca zbiorowa studentów dr Ewy Sataleckiej to film typograficzny ilustrujący „Lekcję” Eugeniusza Rudnika (Studio Eksperymentalne Polskiego Radia).

Jak się czyta za pośrednictwem okularów, palców? (Sprawdzają studenci wydziału Sztuki Nowych Mediów Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych.) Jak widzi się utwory takie jak „Lekcja” Eugeniusza Rudnika? (Mistrz narracyjnego audio-kolażu ze Studio Eksperymentalnego Polskiego Radia.) A „Chamowo” i wahadłowe chodzenie wyjęte prosto z mrówkowca? Co trzeba zrobić, żeby usłyszeć, jak głos Mirona Białoszewskiego wyłania się z szumu? (Wierzę, że pokonanie magmy głosowo-tekstowego zgiełku jest w zasięgu naszych możliwości.) Jak pisać powieść na Twitterze? Jak bohater Johna Wraya funkcjonuje w rozdziałach na długość zdania? (Bo przecież funkcjonuje już dwa lata.) Czy da się kolektywnie pisać historię obrazkową komiksowymi kadrami? (Post-it w służbie komiksu.) Przeplatając tworzące się symultanicznie wątki między sobą tak, jak spotykają się bohaterowie „Amores Perros” Alejandro González Iñárritu? Czy przeciąć kartkę, jeśli jest to jedyna możliwość, żeby dostać się do treści?

Przeciąć, pisać i czytać. Jakkolwiek bądź.

Tagi: remiks, recycling, przetwarzanie, narracja, uczestnictwo, uwaga, pamięć,  dekoncentracja, interdyscyplinarność, konwergencja mediów, interaktywność, współtworzenie, zacieranie granic, kultura urodzaju, zagubienie, nieczytanie, typografia, liberatura, kolaż, lipogram.

Partnerzy projektu: Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych, lubimyczytać.pl, galeria wnętrz Domar, bludot.plPolskie Stowarzyszenie Komiksowe

Organizatorzy: dwutygodnik.com, biweekly.pl, Stowarzyszenie „Stolica Dzielnica Ulica”




Europejski Kongres Kultury to Projekt realizowany w ramach Krajowego Programu Kulturalnego Polskiej Prezydencji 2011 – UWAGA NA KULTURĘ!

Organizatorzy: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwo, Spraw Zagranicznych, Narodowy Instytut Audiowizualny

Współorganizator: Wrocław Miasto Spotkań

Współfinansuje: Unia Europejska

Partnerzy EKK: Hala Stulecia, Wytwórnia Filmów Fabularnych, European Culture Foundation.