radio.garden, rozgłośnie świata

Agnieszka Słodownik

Zakręć ekranowym globusem, słuchaj rozgłośni świata

radio.garden to pokrętło częstotliwości radiowych w formie cyfrowego globusa. Na mapie przypominającej Google Earth podróżujemy po radiostacjach świata. W miasteczku Gobernador Gregores w prowincji Santa Cruz w Argentynie możemy posłuchać Radio National Argentina – śpiewu barda z przygrywką gitarowego flamenco. W Suvie, stolicy Fidżi, hinduskie disco nadaje indyjskie Mirchi FMNational Radio of the Republic of Kiribati jeszcze wczoraj z repertuarem folkowym, dziś szumi białym szumem. Może ma z tym coś wspólnego fakt, że wyspa Tarawa (a wręcz atol) jest w dużej mierze tylko obrysem, takim Helem, który się uwolnił od lądu i wygiął pod naporem wody:

Tarawa, Republika KiribatiTarawa, Republika Kiribati

Lepiej widać to na Google Map:

Tarawa, Republika Kiribati

Riviera Radio z Monaco mówi, że wystarczy, abym ściągnęła ich najnowszą apkę, żeby mieć już zawsze słońce w kieszeni. W Aleppo – cisza. Vgolos FM na Ukrainie nadaje „High and dry” Radiohead. W Radio Nezalezhnist z kolei właśnie lecą wiadomości o 21:30.

radio.garden to strona stworzona przez Studio PuckeyStudio Moniker – holenderskie firmy zajmujące się projektowaniem interakcji – we współpracy z Instytutem Sound and Vision. Można z niej posłuchać stacji radiowych, które posiadają cyfrowy stream na żywo. „Kiedy Jonathan Puckey przedstawił koncept strony, był on tak prosty, że wszystkim nam się wydawało, że to już musi istnieć” – pisze mi w mejlu Bas Agterberg z Sound and Vision.

radio.garden

Strona jest efektem projektu badawczego Transnational Radio Encounters, prowadzonego przez sześć uczelni z Niemiec, Holandii, Danii i Wielkiej Brytanii. Dzięki nim zawiera archiwalne nagrania – podstrona History, na której znalazłam „Soundbridge”, dźwiękowe połączenie Kolonii w Niemczech i San Francisco, USA. W 1987 roku Bill Fontana, artysta dźwiękowy, w studiu Akustische Kunst nadał do 50 stacji radiowych miks na żywo dźwięków zebranych z różnych punktów obu tych miast. Kryterium wyboru archiwów na stronę była ich transnarodowość. Radio jest tym medium, które od dawna przekracza granice państw. Za pomocą specjalnych serwisów dla zagranicy, czy też – w drugą stronę – w formie lokalnych stacji mniejszych społeczności. Jeśli radio jest jakoś o domu, to jak ten dom brzmi?

Na to pytanie starają się odpowiedzieć także nagrania w sekcji Stories. Seamus Heaney, irlandzki poeta, laureat Nagrody Nobla opowiada o słuchaniu obcych dźwięków i języka w radio, osłuchiwaniu się z nazwami zagranicznych miast. To dopiero początki sekcji z opowieściami, do której można dołożyć swoją. Nagranie (może być krótkie), najlepiej po angielsku, wyślij do Aleca Badenocha z Uniwersytetu w Utrechcie lub na submissions@radio.garden.

Seamus Heaney

Mimo ewidentnej europocentryczności projektu – żadnych archiwaliów z Afryki, Australii, jedno nagranie w Afryce Południowej – najwięcej osób słucha radio.garden w Indiach, Brazylii i Arabii Saudyjskiej. Prawie 50% to użytkownicy powracający, czyli weszli, posłuchali, wyszli, ale wrócili – wielka waga takich powrotów w internecie. A więc radio.garden staje się dla nich nowym sposobem słuchania radia. Nie wiem jak tam w Indiach, Brazylii i Arabii Saudyjskiej, ale w Polsce radio.garden może być miejscem dla wszystkich, którzy utracili swoje Radiostacje, Jazz Radia, Dwójki i Trójki, dla których RDC znów stało się Radiem dla Ciebie i dla tych, którzy w desperacji przełączają FM na fale długie, żeby posłuchać kojącego – choć podobno ryjącego mózg – szumu.

W sekcji Jingles – bo radio na żywo i archiwalia to jeszcze nie koniec radio.garden – słuchamy dżingli z różnych stacji i czasów i czytamy komentarz Golo Follmera, który analizował je i opisał (nieco przypomina to transkrypcję filmu czy audycji dla osób głuchych). W dużym uproszczeniu: kiedyś dominował subtelny fortepian, dziś szatkująca serce sieczka. Śpiewane chóralnie czołówki audycji szczególnie głaszczą ucho.

do odważnych świat należy

Współczesne dżingle mnie nieco zasmucają – bo przecież kiedyś-było-inaczej-kiedyś-było-lepiej – ale równie przykre wydaje mi się to, że w części Live, wędrując dookoła świata z Warszawy, nad Bajkał, do Tokio, Honolulu, wracając do Europy przez Gwatemalę, Benin, tłucze się człowiek przez te same „Put ‘Em High”: 

 

Tak brzmi nasz globalny dom.

Jak się postarać, to znajdują się wciąż sytuacje wspaniałe jak Connect Uganda Radio, gdzie Jimmy Katumba wraz z The Ebonies otwiera uszy na zupełnie inny rytm afrykańskiego folku, a Kadongo Kamu gra one beat, czyli ugandyjskie country.

Prawdziwym bastionem różności pozostaje jednak język prowadzących audycje. Głównie po tym można się zorientować, że jest się gdzieś indziej. Słucham gadanego Radio Moldova. Nad Jeziorem Wiktorii natrafiam na Radio Sapientia (znów Uganda) – kilka osób rozmawia, jak mniemam, w suahili. Po raz kolejny wracam do Radio Tonga w Polinezji. To tu odbywa się muzyczna podróż, w melodiach języków.

Gdy postawię kropkę, planuję pokręcić się jeszcze po świecie zgodnie z kluczem albumu „100 najwspanialszych cudów świata przyrody”, który dostałam na pamiątkę ukończenia liceum 5 czerwca 1998 roku. Co słychać w okolicach wielkich fiordów Norwegii, na pustyni Atacama w Chile? W Puszczy Białowieskiej, obawiam się, słychać ryk pił.