Balet z getta
fot. Monika Łaskarzewska

15 minut czytania

/ Teatr

Balet z getta

Rozmowa z Zontą

Krump zawsze był bardzo surowy i dalej dba się o tę jakość. Taki właśnie ma być. Przyszedł z ulicy i ma zostać na ulicy – opowiada Zonta: tancerz, choreograf, najbardziej znany polski krumper

Jeszcze 4 minuty czytania

ANKA HERBUT: Jeden z inicjatorów krumpu, Tight Eyez, powiedział kiedyś: „Jak widzisz krump, to od razu wiesz, że to to”. Wysokoenergetyczny, gwałtowny i konfrontacyjny taniec, oparty na afekcie, gromadzeniu, a potem uwalnianiu i wyrzucaniu energii. Ale krump to nie tylko taniec – to też reakcja na bardzo konkretne okoliczności społeczno-polityczne.
ZONTA: Na pierwszy rzut oka krump to pewność siebie, świadomość tego, co się może, nawet arogancja. Takie są składowe persony, którą sobie stwarzasz. Ale to wszystko jest trochę bardziej skomplikowane i wynika z konkretnych warunków społecznych, w jakich krump powstawał. Sama nazwa tego stylu to skrót od Kingdom Radically Uplifted Mighty Praise, co na polski tłumaczy się jako Wielka Wyniosła Radykalna Modlitwa. Zaczęło się w latach 90. w biednych dzielnicach na obrzeżach Los Angeles: ziomeczki mieszkali na osiedlu, z jednej strony był gang, z drugiej strony był gang i jak się nie określiłeś, to jedyną alternatywą było dla ciebie tańczenie. Inaczej by cię zastrzelono. Była taka niepisana umowa, że jak jesteś tancerzem, to dostajesz status neutralności i gangi nie wtrącają się w twoje sprawy, a ty w ich. Przy czym krump był też wyrazem frustracji, bo oni po prostu czuli, że to nie jest okej, że żyją w taki sposób i mieszkają w takich warunkach. Jak skumali, że wszyscy czują to samo, to zaczęli te emocje uwalniać, ruszając się w bardzo specyficzny sposób. Taniec był dla nich energetycznym wyładowaniem.

To wyładowanie, o którym mówisz, powoduje, że wielu osobom krump kojarzy się głównie z agresją.
To raczej skumulowana i przekierowana złość. Podstawowe krumpowe figury są dość organiczne – podobne ruchy wykonuje nasze ciało, jak się złościmy, tylko tutaj zostały one ubrane w technikę i są wynikiem decyzji. Stomp to uderzenie nogą o podłogę tak, że ziemia ma się zatrząść i wszyscy mają wiedzieć, że zrobiłem stomp. Chest pop to wyrzucenie dużej energii z klatki na trzy różne sposoby, armswings to rzuty, chwyty i drapanie. Jab to z kolei wyrzucanie rąk w taki sposób, że w dłoniach pracują jeszcze palec wskazujący i kciuk – tzw. talking finger. Mogę w ten sposób zasugerować, że coś do kogoś mówię albo że wydaję polecenia swojemu ciału. Ale w krumpie nie zawsze chodzi o gniew. Chodzi o emocje i o rozładowanie ładunku, który w sobie nosisz. No i trzeba pamiętać, że jest też w tym element storytellingu – poprzez taniec ma zostać opowiedziana historia, która może mieć też afirmacyjny charakter.

fot. Monika Łaskarzewskafot. Monika ŁaskarzewskaKrump wyrósł zresztą z clowningu, który w założeniu miał generować zdecydowanie pozytywne emocje. Tancerze byli wynajmowani na imprezy dla dzieci czy urodziny, a dla nich samych – podobnie jak później dla krumperów – clown dance stanowił sposób na to, by uniknąć gangsterskich kontekstów. Ale różnica w energiach clowningu i krumpu jest radykalna.
Clowning stworzył w 1992 roku Tommy the Clown, zbierając wokół siebie grupę tancerzy wynajmowanych właśnie na imprezy i urodziny. Malowali twarze i przebierali się, ale to nie miało nic wspólnego z takim cyrkowym clowningiem. Od pasa w górę tańczyli hip-hop, robili na przykład oparty na szarpanym ruchu ramion harlem shake i cabbage patch, a od bioder w dół był stripper dance, czyli bardzo szybkie, pozbawione akcentu ruchy biodrami do przodu (inaczej niż w twerku czy dancehallu, gdzie biodra pracują w górę i w dół). Ludzie mieli płacić im kasę, a oni mieli ich bawić. Clowning robili wtedy między innymi Tight Eyez i Big Mijo, tylko że wszystko robili za bardzo i za szybko, aż w końcu przestało im to pasować i zaczęli robić coś nowego – coś, co lepiej wyrażało to, jak się czuli. Jak Tight Eyez tworzył krump, miał 15 czy 16 lat i nie wiedział, dokąd go to zaprowadzi. Ale cały ruch zaczął się bardzo szybko rozrastać. Krump ma dopiero 20 lat, a funkcjonuje już właściwie w każdym kraju na świecie. Bboying czy popping potrzebowały dużo więcej czasu, żeby się rozwinąć.

Choć krump ma dopiero 20 lat, rozwinął bardzo mocną hierarchiczną strukturę i system zależności przechwytujący model rodziny, ale oparty nie tyle na więzach krwi, ile na wyborze i decyzji.
Ta struktura wytwarzała się w praktyce przez długie lata. Podstawową jednostką jest Fam, czyli właśnie rodzina. Na jej czele stoi Big Homie. Moja rodzina, czyli Zonta Fam, jest w tej chwili największą rodziną w Polsce, ale też najsilniejszą pod względem osobowości, jakie ją tworzą. I tak jak kowal bierze czeladnika i mu mówi: „Chodź, będziesz ze mną machał młotkiem, ja cię nauczę”, tak i ja wybieram. Po Big Homiem dziedziczy się też imię – u mnie są na przykład Girl Zonta, Princess Zonta czy Lil Zonta. Dlatego to, kto wchodzi do Famu, jest moją decyzją. Przy czym oni mogą ode mnie odejść w każdej chwili, a ja mogę im podziękować, jeśli nie spełniają moich oczekiwań. Ale Fam to rodzina, więc jak mają problem, to dzwonią do mnie, a jak dzieciak nie ma siana, to ja powinienem zapewnić mu wszystko, by był szczęśliwy.

Zonta

Tancerz, instruktor, choreograf, sędzia, krumper. Z tańcem związany od 2008 roku. Obecnie najbardziej rozpoznawalny krumper w Polsce, szkolony w kraju i za granicą przez twórców stylu oraz światową czołówkę (m.in. Tight Eyez, Big Mijo, Kid Tight Eyez, Slam, Ugly Fate, Ruin, Rowdy Eyez, Straight Danger, Liveness Vessel, Ques, HatPlayer i Grichka). Jedyny krumper na świecie, który wystąpił w finałach Juste Debout w Paryżu jako zwycięzca polskich eliminacji w kategorii Experimental. Przez FCD Krump uznany niedawno za jednego z najlepiej promujących i uczących kolejną generację krumperów.

Imię z jednej strony odzwierciedla pozycję w hierarchii danego Famu, ale z drugiej strony ma też określać specyfikę ruchu i osobowość krumpera czy krumperki?
W krumpie są trzy rodzaje imion. Twoje pierwsze imię odpowiada temu, na jakim poziomie w hierarchii się znajdujesz. Jak jesteś dzieckiem, to dostajesz niższą rangę i masz na co pracować. Jak będziesz ćwiczyć, to twoje imię będzie się zmieniało, a twoja pozycja w Famie będzie rosła. Następnymi w kolejności funkcjami po Big Homiem są Queen i Lady w przypadku kobiety oraz Junior i Twin w przypadku mężczyzny. Twin to bardziej partner do tańca niż uczeń – jest na tym samym poziomie tanecznym i poziomie świadomości co Big Homie. Jest gotowy. Ale jest też krump name, czyli imię, które każdy ma znaleźć dla siebie. Ja miałem już wcześniej swój dance name – moje przezwisko z dzieciństwa – i stało się ono moim krump namem. Krump name powinno odzwierciedlać to, jak tańczysz, więc na przykład krumper Cyborg porusza się dokładnie tak, jak sugeruje jego imię. Rawptile będzie miał dużo pozycji przypominających sposób poruszania się jaszczurki. Ucząc krumpu, staram się przekazywać, że trzeba wykreować coś własnego, że to nie może być bite, czyli kopiowanie kogoś innego. Swoje imię musisz stworzyć samodzielnie bez niczyjej pomocy. Bo to ciebie ono potem definiuje.

W krumpie wykształciły się też konkretne style, które określają to, w jaki sposób krumper się porusza. Czy te style są stałe, czy pojawiają się wśród nich nowe, związane z ciągłym rozwojem krumpu?
Pewne style są wciąż aktualne. Power musi mieć siłę, rowdy musi być cwaniakowaty, flashy jest superszybki, nieprzewidywalny i operuje częstymi zmianami kierunków czy poziomów, beasty jest takim monsterem, potworem, a monsta zagarnia bardzo dużo przestrzeni, nie zważając na to, gdzie kto stoi. Krump ma 20 lat, ja tańczę od 8 i w tym czasie zmieniło się już chyba wszystko. W krumpie cały czas jest rewolucja. Zachodzi mnóstwo zmian, ale scena może też weryfikować, czy robisz krump dobrze. To pozwala na zachowanie czystości stylu.

A jak nazwałbyś własny styl?
Tight Eyez określił kiedyś osobę, która lepiej tańczy na batelkach niż na session, jako brawlic. Jak tańczę na session w interakcji, to jest fajnie, ale na sto procent odpalam się, dopiero jak mam oponenta. Wtedy widać, co potrafię. Mój styl jest oparty na szybkości, sile i muzykalności. No i nie używam w tańcu czapek, a częścią krumpu jest właśnie hatting.

W jakich jeszcze formach oprócz battlesession realizuje się krump?
Jest bardzo dużo opcji. Mamy na przykład formułę 7 to smoke, polegającą na tym, że z jednej strony tańczy jedna osoba, a z drugiej siedem po kolei i jeżeli tamta pierwsza wygrywa, to zostaje na miejscu, a te siedem się kolejno wymienia. Żeby pozostać tą najlepszą, ta pierwsza osoba musiałaby wygrać z tymi siedmioma pozostałymi. A jeśli wygrywa któraś z siedmiu osób, to wchodzi na miejsce tej, która do tej pory stała po przeciwnej stronie. Ale mogą być też ustawki dwa na dwa, Fam na Fam z taką samą liczbą zawodników, team na team już poza podziałem na Famy, narodowość na narodowość czy Bonnie i Clyde, czyli dziewczyna z chłopakiem…

Z jednej strony widzę w krumpie duży nacisk na personę, wzmacnianie i samorealizację jednostki na poziomie fizycznym, psychicznym czy emocjonalnym, ale z drugiej strony krump bardzo wyraźnie projektuje i realizuje wspólnotowość, a w tym tkwi ogromna siła społeczno-polityczna. Właściwie bez publiczności nie ma krumpera.
Na pewno nie jest to tańczenie w parze na parkiecie, bo i ten, kto tańczy, i ten, kto obserwuje, muszą być tak samo zaangażowani. Prawdziwy krump dzieje się w tłumie, w relacji z odbiorcą. Dla mnie krump to rodzaj social dancing. Jeśli krumper zrobi coś niesamowitego, to także dlatego, że tłum się do tego przyczynił. To dzięki tłumowi wchodzi się na wysoki poziom energetyczny i robi to, czego nie zrobiłoby się samemu. Zupełnie inaczej tańczy się z ludźmi, którzy cię dopingują i dają ci energię. W krumpie nie ma zasady no touching i mogę tak naprawdę zrobić wszystko. Mogę zrobić pack out, czyli na kogoś skoczyć, mogę komuś rozerwać koszulkę, czyli zrobić rip. Mogę zrobić army move, jeśli ktoś wystawi rękę, a ja zacznę z tym pracować. Mogę przesuwać koło, które ludzie tworzą wokół mnie, kiedy tańczę. Mogę je rozerwać. To mi daje ogromną swobodę, bo dalej powinni mnie hajpować. Krump to bardzo społeczna forma, wszystko opiera się tu na interakcjach. Jak jesteś w kole, nie możesz być biernym odbiorcą. Musisz być zaangażowany, bo osoba, która tańczy, może za chwilę zrobić coś nieoczekiwanego. Musisz być przygotowany na wszystko.

Krump ma nie tylko moc przeformatowywania ciała, ale i moc zmiany społecznej. Czy według ciebie może być bronią w walce o coś lub przeciwko czemuś?
Może być tarczą. Historie typu „taniec uratował mi życie” brzmią pretensjonalnie, ale są prawdziwe. Taniec ma dużą moc, ale raczej ochronną niż atakującą. Poza tym zawsze będzie społeczny, nigdy nie jest tylko o tym, kto tańczy – jest o budowaniu grupy.

Kiedy pytam o taniec jako broń, mam na myśli też to, że krump pozwalał zmarginalizowanym społecznie ciałom zamanifestować się w przestrzeni publicznej. Że taniec dał im sprawczość.
Wciąż może dawać sprawczość. Ostatnio myślałem o tym, żeby pogadać z ośrodkami resocjalizacyjnymi i podziałać z młodymi ziomkami, pokazać im, jak pracować z gniewem, jak go przekierować, jak przez ciało rozładowywać emocje. Wierzę, że krump może mieć funkcję polityczną, jaką miał pierwotnie.

Ta pierwotna, emancypacyjna funkcja krumpu dotyczyła krumperów o afroamerykańskich korzeniach. Mówi się o afrykańskich źródłach tego tańca – polirytmiczność i policentryczność czy zasada kilku centr ruchu w ciele, charakterystyczne dla krumpu, są też technikami typowymi dla tańców afrykańskich. Podobnie jak tańczenie w kole. Ale jako emancypacyjna technika krump jest dziś wykorzystywany przez inne ciała do innego rodzaju emancypacji.
To kontrowersyjny temat. Twórcy krumpu są Afroamerykanami, więc wierzą, że mają to we krwi. Ja uważam, że skoro biały człowiek, który mieszka na drugim końcu świata, jest w stanie poczuć i zrozumieć krump, to nie do końca jest to kwestia krwi. Zresztą bywało tak, że nagle ktoś, kto w Stanach uważany jest za najlepszego krumpera, przegrywał np. z Rosjaninem, który tańczy dopiero trzy lata. Każdy ma swoją historię i każdy najlepiej wie, skąd czerpać energię, którą mieli Tight Eyez i Big Mijo, gdy inicjowali ten ruch. W krumpie obowiązuje polirytmia i polimorfia – każda część twojego ciała może się poruszać w inny sposób, byleby poruszała się do muzyki. Centrum znajduje się w klatce piersiowej, tak jak w hip-hopie, ale groove nadają nam biodra i ramiona. Cała energia idzie w dół, bardzo mocno, bardzo szybko i na pełnych zakresach. Ciało jest spięte, ale dużo zależy też od tego, jak się tańczy. Ja działam na spięciach i rozluźnieniach, używam kontr. Generalnie uważam, że jeśli krump coś ci daje, to to rób, niezależnie od tego, skąd jesteś i w co wierzysz. Ja czuję to, a ty coś innego, ale potrzebę wyładowania mamy tę samą.


No właśnie, a co czujesz, jak tańczysz krump?
Czuję się wolny. Tańcząc krump, można osiągnąć różne stany. Pierwszy, podstawowy, to krump – wtedy krumper tańczy i wie, co się w nim i wokół niego dzieje. Kiedy osiąga się kolejny stan, ludzie krzyczą buck! – mają ciary i widzą, że krumper jest na wpół świadomy. I najwyższy stan to amp, kiedy dostaje się takiego hajpu, że się odlatuje i wszyscy dookoła krzyczą. Niektórzy krumperzy czasem nawet mdleją. Ja na przykład zupełnie nie pamiętam, co zrobiłem kiedyś na eliminacjach w Berlinie. Całkiem się odkleiłem. To był pierwszy raz, kiedy doświadczyłem tego stanu, i od razu wiedziałem, że chcę w to iść. Generalnie robię tzw. pure twist, czyli nie planuję, co za chwilę zrobię, tylko zakładam, że moje ciało i muzyka powiedzą mi, co mam robić. Lubię freestylować – słucham swojego ciała i ono samo opowiada mi historię. To jest improwizacja i nie da się tego powtórzyć. Dopiero jak oglądam nagrania, rozumiem, co się wydarzyło. Ten taniec to sztuka, tylko nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą.

Krump jest stworzoną oddolnie, streetdance’ową formą ruchu, jednocześnie bardzo mocno skodyfikowaną i stylizowaną. Czasem opisuje się ją jako ghetto ballet.
Krump zawsze był bardzo surowy i dalej dba się o tę jakość. Taki właśnie ma być. Przyszedł z ulicy i ma zostać na ulicy. Żeby tańczyć krump, nie musisz skończyć żadnej szkoły ani mieć papierów. I nikt się tego nie wstydzi. Balet ma bardzo długą historię. Zanim ustalono, że jest tym, czym jest dzisiaj, musiało minąć sporo czasu, a krump jest jeszcze bardzo mobilną ruchowo strukturą. Ale nie jest gorszy. Jest inny. Jest pewien krumper, u którego chcę się uczyć od pięciu lat, i wciąż się to nie wydarza. W krumpie też trzeba sobie zasłużyć. Nie mamy budynków, szkół, papierów. Nie mamy instytucji. Ale krump jest dumny. A wszystko robimy na gębę.



Wywiad jest częścią projektu RUCHY OPORU, realizowanego w ramach stypendium badawczego Grażyny Kulczyk 2019 z zakresu współczesnej choreografii. W swoim projekcie badawczym Anka Herbut bada narzędzia i strategie oporu wykorzystywane w pracy polskich choreografek i choreografów, zastanawiając się nad tym, co ciała robią i jakie praktyki ruchowe i produkcyjne wykorzystują, by wyrazić sprzeciw. Wychodząc z założenia, że choreografia odszyfrowuje społeczne napięcia, analizuje je i przepracowuje, projektując alternatywne scenariusze, Herbut skupia się w swoim projekcie także na związkach choreografii społecznej i protestów w przestrzeni publicznej z działaniami choreograficznymi, wykorzystującymi opór jako strategię artystyczną.