dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

Luty 2012

76 2012

Marzec 2012

77 2012

78 2012

79 2012

Kwiecień 2012

80 2012

81 2012

Maj 2012

82 2012

Kino pod namiotem

Film Jakub Socha

Na Dwóch Brzegach kino często ustępuje miejsca spotkaniom z ludźmi kina. Nie ma w tym nic złego, szczególnie, że spotkania prowadzone są w żywej, bezpretensjonalnej atmosferze. Widzowie chętnie wchodzą w dialog, nie uśmiechają się ironicznie

Z Nowych Horyzontów pojechałem prosto na Dwa Brzegi. Nim dotarłem na miejsce, wiedziałem, że zaraz sporo się zmieni. Z jednej strony – Wrocław, hotele, tramwaje, rozkopy, bary sałatkowe, tradycyjne, kuchnie świata, multipleksy; program, który wpędza w desperację: filmy od rana do wieczora, wyświetlane w kilkunastu klimatyzowanych salach; wygodne krzesła, z pluszu, rozłożyste, z boku zainstalowana podpórka na napój. Z drugiej – Kazimierz Dolny, mały rynek, wokół którego wszystko się dzieje („rynek zdobny w pie-ękno”), knajp kilka na krzyż, tylko dwa kina, większe rozpięte pod namiotem: siedzi się na plastiku, pod nogami drewniane deski, spomiędzy nich gdzieniegdzie wybija trawa; niektórzy na filmy wchodzą z psami. Program nie pozostawia wielkiego wyboru, z niczego nie trzeba z bólem rezygnować.

We Wrocławiu jednego z pierwszych dni spotkałem dziwnego pana, który nosił dwa kapelusze na głowie, w ręku trzymał wypchaną reklamówkę i jadł z dwóch talerzy. Namolny typ. Oczywiście się przysiadł. Po chwili zadał zagadkę: „ile to jest 2:2x2?” Jedni mówili: 2, inni – ½. Skąd ta rozbieżność? Zwyczajnie: inne szkoły, inny kod kulturowy. Jaka jest prawidłowa odpowiedź? W Ameryce ta pierwsza, w Polsce – ta druga. Szalony matematyk-kapelusznik oparł na niej teorię o stanie polskiej i amerykańskiej gospodarki. Niby Amerykanie lepiej gospodarzą, bo tak liczą, że zawsze mają więcej. Nowy kryzys finansowy w Stanach, o którym telewizory nadają bez przerwy, trochę podważa tę teorię-spekulację, ale ja nie o tym.

5. Festiwal Filmu i Sztuki DWA BRZEGI
30 lipiec – 7 sierpień 2011
W Kazimierzu Dolnym też miałem spotkanie – z kimś zupełnie innym. Boję się tworzyć wokół tych spotkań jakieś większe analogie, proszę może samemu sobie to, przed czym ja się powstrzymuję, dośpiewać. Tak czy inaczej w małym miasteczku nad Wisłą spotkałem cygańską wróżbitkę. Nie było nic o liczbach, choć kilka monet sprytnie mi pani zwinęła. Zaczęło się od peanu na część mojej brody i zaliczenia mnie do grupy społecznej „tych ciemnych”, na co z ochotą przystałem. Gdy już skończyliśmy grzeczności, pani wyciągnęła karty i złapała mnie za ręce. Wywróżyła mi szczęście z blondynką i samochód, którego i tak nie zamierzam kupić. No i było jeszcze, że skończę na bogato.

Pod koniec dnia Cyganka mignęła mi w mercedesie, którym wracała do domu ze swoimi przyjaciółkami po dniu ciężkiej pracy. Wiózł je szofer (!), którego widziałem pierwszy raz na oczy (znów Białoszewski: „umknęli w cudzej samochodowości./ Zapuścili motor, brody. Ciach!/ I jak po chiromancji drogą życia/ wjechali in medias res./ Zaznaczy ich za to kres/ wiśniowy”). Ja wróciłem na pokazy. 

Na Dwóch Brzegach kino po prostu często ustępuje miejsca spotkaniom z ludźmi kina. Nie ma w tym nic złego, szczególnie, że spotkania prowadzone są w żywej, bezpretensjonalnej atmosferze. Widzowie chętnie wchodzą w dialog, nie uśmiechają się ironicznie. Pytają, proszą o autografy, ustawiają się do wspólnych zdjęć. Przebywanie wśród gwiazd – festiwal gwiazd, pretensjonalny, jak ten, który kiedyś odbywał się w Międzyzdrojach? Właśnie nie. W Kazimierzu nikt się nie zapomina. Jest prowincjonalnie: w czasie spotkań buczy ekspres do kawy, ustawiają się kolejki po drożdżówki, w tle trzaskają drzwi do toj-tojów. Żadnych czerwonych dywanów: w wydzielonej przestrzeni, gdzie odbywają się sesje, pod nogami uczestników rozpościerają się pasy sztucznej trawy, taki zielony dywan.

***

Grażyna Torbicka wraz z zespołem postanowiła w tym roku na różnorodność; retrospektywy nie były pełne, za to było ich sporo. Liliana Cavani, Grzegorz Królikiewicz, Leonardo Sciascia, Andrzej Kondratiuk, Roberto Rossellini, tyle klasyków. Z młodych Pablo Larraīn – odkrycie tegorocznego festiwalu. Ten chilijski reżyser nakręcił do tej pory trzy filmy, ale już po nich widać, że przyszłość będzie należała do niego.

Larraīn obsesyjnie wraca do czasów dyktatury Pinocheta. W swoim najgłośniejszym filmie, „Tony Manero”, nagrodzonym w Rotterdamie i Warszawie, opowiada historię niejakiego Raúla Peralty, kryminalisty, lesera, choreografa, który ogarnięty jest obsesją na punkcie głównego bohatera „Gorączki sobotniej nocy”. Stąd też tytuł filmu. Szalony facet: impotent, morderca, pożal się boże artysta. Równie szalony, jak czasy, w których żyje. Santiago de Chile za Pinocheta wygląda w filmie jak miasto po apokalipsie. Po ulicach jeżdżą tylko wojskowe ciężarówki albo nieoznakowane samochody tajniaków. Ludzie chodzą po ścianach, przemykają ze spuszczonym wzrokiem i zamykają się w obskurnych ruderach, do których i tak wdziera się świat. Raúl alias Tony Manero jest dzieckiem swoich czasów – przerażającym monstrum ubranym w kiczowaty, śnieżnobiały garnitur, czarną koszulę rozpiętą pod szyją i błyszczące lakierki. Mocne kino, które schemat opowieści o seryjnym mordercy przekuwa w mocny obraz totalitarnego świata, gdzie nawet marzenia stają się chore. Bez wątpienia jeden z najlepszych filmów festiwalu.

„Tony Manero”, reż. Pablo Larraīn

W ciekawy dialog z konwencją wchodziły też dwa inne filmy: „Zabójcze piosenki małego miasta” Eda Gass-Donelly’ego i „Meek’s Cutoff” Kelly Reichardt. Pierwszy to gra z czarnym kryminałem, drugi – z westernem. Akcja filmu Gass-Donelly’ego rozgrywa się w Ontario Mennonite, małej kanadyjskiej mieścinie, w której naprawdę niewiele się dzieje. Aż w końcu pojawia się trup – zmasakrowane ciało młodej dziewczyny. Śledztwo prowadzi Walter, lokalny policjant, pan w wąsach, w średnim wieku, początkowo wydaje się całkiem poczciwy. Aż w końcu daje o sobie znać przeszłość – mroczne ja stróża prawa, o którym on sam próbuje zapomnieć, zdusić w sobie. Sukces śledztwa jest tu nierozerwalnie związany z fiaskiem tej próby. Gorzka nagroda czeka na Waltera i Pyrrusowe zwycięstwo. Fatalizm tej opowieści podbija jeszcze niedźwiedzia muzyka zespołu Bruce’a Peninsula – głęboki dźwięk, miarowy rytm bębnów przybliża nieuchronne.

Spiralą lecą w dół, zataczając coraz większe koła, również bohaterowie „Meek’s Cutoff”. Jest rok 1845. W Ameryce jeszcze dziko i na pewno nie tłoczno. Gdziekolwiek spojrzeć, tam pustynia. W kadrze prawie bez przerwy trzy małżeństwa i trzy wozy. Prowadzeni przez dziwnego trampa, idą przez ziemię jałową do ziemi obiecanej. Niby na skróty, ale droga coraz bardziej się wydłuża. Osadnikom zaczyna brakować żywności i wody; jakby tego było mało – pojawia się znikąd milczący Indianin. Reichardt zderza heroizm pierwszych Amerykanów z bezwzględnością natury. Ale nie próbuje zdemontować mitu Dzikiego Zachodu. Jej film trudno już nawet nazwać antywesternem. Nie stoi za nim potrzeba kontestacji, walki z konwencją, stereotypem. Dookoła jest bezkresne nic, po którym błąka się bez celu kilka osób. Nie ma czego zbierać, czego siać, nie ma z kogo szydzić, kogo kopać.

„Meek’s Cutoff”, reż. Kelly Reichardt

***

Dzisiejsze kino żyje beznadzieją. W Kazimierzu, tak jak na Horyzontach, nieustanna komunia – artyści kładą widzom na języki żyletki. Kojarzy mi się to z niezapomnianą sceną z serialu „Carnivale”. Dół, masakra, padaka, jest słabo, straszliwie, ogólnie niedobrze. Ile można? Taki Cioran na przykład pławił się w ciemności, ale ponoć bardzo lubił czekoladę. Są zdjęcia, na których zajada ją i się uśmiecha. To ta szczelina, której – wykończony festiwalowymi filmami – coraz bardziej szukam. Nie znalazłem jej we „Wściekłości” Kitano. Japończyk po raz kolejny opowiada o yakuzie, czyli ludziach, którzy dobrowolnie odcięli się od świata i zamknęli w szklarni, gdzie czekają aż karta się odwróci i ze ścigających staną się ściganymi. Dwa kierunki obowiązują w tym świecie: degradacji i awansu, który prędzej czy później kończy się upadkiem na samo dno, czyli śmiercią. Smutno się patrzy na te pionki, które nawet nie zdają sobie sprawy z własnego położenia. Można oczywiście zbudować na tym wątłym schemacie metaforę fatalizmu, ale chyba nie ma sensu.

Rozczarowała też Lenne Ramsay, autorka filmu „Porozmawiajmy o Kevinie”. Jej nawet nie wypominałbym czarnowidztwa, trudno bowiem zrobić film o matce, której syn wpadł na pomysł, by wymordować jak największą liczbę kolegów ze szkoły, w kolorze indygo. Mam jej jednak za złe, że za szybko uciekła z niepopularnego pola i opowieść o tym, że macierzyństwo nie zawsze musi być darem niebios, zamienia w historię o zdolnym demonie, dziedzicu szatana, który sieje zniszczenie z tego samego powodu, co Joker – bo tak.

„Porozmawiajmy o Kevinie”, reż. Lenne Ramsey


Film braci Dardenne, który otworzył Dwa Brzegi, w odróżnieniu od większości rzeczywiście szuka innych kolorów; cóż z tego – „Chłopiec na rowerze” to chyba najsłabszy film w ich karierze. Belgowie znów opowiadają o dziecku. Znów jest to dziecko samotne, zagubione, na dodatek z ADHD. Ciągle widzimy je w ruchu. Gdzieś biega, coś załatwia, wprowadza w życie swoje wielkie plany. Próbuje nawiązać na nowo kontakt ze swoim ojcem. Gdzie jest matka, nie wiadomo. Ojciec natomiast do żadnych spotkań się nie pali. Boi się, że mały pokrzyżuje jego plany, ale nie potrafi mu tego powiedzieć. Do tego momentu jest to świetny film, ale – podobnie, jak w „Porozmawiajmy o Kevinie” – nagle wszystko siada. Na scenę wkracza młodociany gangster i dobra fryzjerka. Rozpoczyna się psychomachia, walka o duszę dziecka. Prostoduszna, naiwna i oczywista. Jest blisko wtorkowego filmu z telewizji, tego z cyklu „urzekła mnie twoja historia”. To, że „Chłopiec na rowerze” ostatecznie nie dobija do tego portu, jest zasługą fantastycznych aktorów, którzy wygrywają walkę z napisanym dla nich banałem.

Ciekawe, że „Chłopiec na rowerze” dostał w tym roku Grand Prix w Cannes ex equo z „Pewnego razu w Anatolii” Turka Nuri Bilge Ceylana, filmem, który zakończył tegoroczny festiwal w Kazimierzu. Bezdyskusyjnie najlepszy obraz festiwalu, o klasę lepszy od utworu braci Dardenne.

Ceylan nie stara się zatrzymać w miejscu, jego filmy ciągle ewoluują. W najnowszym autor „Uzaka” eksperymentuje z formą kina policyjnego. Przez ponad dwie godziny obserwujemy ekipę dochodzeniową, która wraz z dwoma podejrzanymi, lekarzem, wojskowymi i prokuratorem przeczesuje pustkowia w poszukiwaniu miejsca zbrodni. Nic nie idzie jak trzeba. Jest noc, zimnica. Z godziny na godzinę wszyscy stają się coraz bardziej poirytowani. Nerwy próbują ukoić rozmową. Rozmawiają o wszystkim: o żonach, błędach z przeszłości, metodach pracy, zwątpieniu. Turecki reżyser daje im szansę, by się wygadać, ale pozwala też sobie czasami się zagapić. Fantastyczna jest scena, gdy kamera podąża za toczącym się z góry jabłkiem. W tle słychać opowieść, ale w obrazie jest tylko owoc, który jeszcze przed chwilą wisiał na drzewie.

Noc się kończy. Wszyscy zmęczeni. Doktor, który w pewnym momencie staje się głównym bohaterem, rankiem musi jeszcze przeprowadzić sekcję zwłok. Po zakończonej pracy przykłada czoło do szyby. Za oknem widzi żonę denata i syna, którzy przed chwilą zidentyfikowali ciało. Idą polną drogą, lekkim wzniesieniem, pod nimi leży boisko piłkarskie. Nagle piłka ląduje pod nogami chłopaka, ten bezwiednie do niej podbiega i zwraca ją graczom. Nie, ten gest nie znaczy, że piłka jest zbawieniem, że człowiek wszystko potrafi zapomnieć. Kopnięcie piłki jest tylko sygnałem – obrazem, którego szukałem – powrotem do życia mimo żałoby, czekoladą smutnego Ciorana.

„Pewnego razu w Anatolii”, reż. Nuri Bilge Ceylan

Jakub Socha, redaktor działu filmowego w dwutygodnik.com.

Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.

Film

FESTIWAL DWA BRZEGI:
Dwa brzegi kina

Rozmowa z Grażyną Torbicką

Felietony

PÓŁ STRONY:
Na śmierć Leppera; Jeszcze o współwinnym widzu

Joanna Tokarska-Bakir

Literatura

O gustach się opowiada

Rozmowa z Pawłem Duninem-Wąsowiczem

Produkty uboczne

Miejskie think-tanki

Rozmowa z Joanną Erbel

Literatura

JESZCZE NIE W POLSCE:
Emily Dickinson

Anna Arno

Film

Lepiej jak jest więcej.
Superbohaterskie drużyny w kinie

Kaja Klimek

Figle

CHŁOPAKI NA KONIEC LATA!!!!

PUDELIT

Produkty uboczne

KRÓTKOPIS:
Ćwierkanie w sękatej sieci

Alek Tarkowski

Sztuka

Flaneur kulturalny, odc. 5

Felietony

SAM NIE WIEM:
Piłkarz aktorem

Jakub Socha

Film

Festiwal w Gdyni

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Festiwal w Gdyni – „Pokłosie”

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Festiwal w Gdyni (3) –
Big love

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Festiwal w Gdyni (2) – produkcyjniak

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Festiwal w Gdyni (1) – zrozum Polaka

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Lech Kaczyński i „5 dni wojny”

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Jak zostałem Janem

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Erekcja Titanica

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Dwie twarze Hoovera

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Zakonnica z pałacu

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Więcej niż rak, coś jak złamanie ręki

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Léautaud i konie

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Anakolut i parataksa

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Śmierć na dwa, śmierć na cztery

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Oscary i powrót do przeszłości

Jakub Socha

Film

RADOŚĆ:
Tenis, piłka nożna, snooker

Jakub Socha

Film

BERLINALE.
Po werdykcie

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM: BERLINALE [7].
Po werdykcie

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM: BERLINALE [6].
Radość wg Soderbergha

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM: BERLINALE [5].
Gdzie jest kino polityczne?

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM: BERLINALE [4].
Tanatopraktyk w mieście Nankin

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM: BERLINALE [3].
Dzień polski w Berlinie

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM: BERLINALE [2].
Potwór sentymentalizmu

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM: BERLINALE [1].
Werner Herzog w celi śmierci

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM: Mamy to!

Jakub Socha

Film

„Idy marcowe”, reż. George Clooney

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Al Pacino i podświadomość Adama Sandlera

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM: Rodzić po ludzku

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Człowiek, któremu Brando wybił pięć zębów

Jakub Socha

Film

Zadowolić rodaków

Jakub Socha

Film

„Mission: Impossible – Ghost Protocol”, reż. Brad Bird

Jakub Socha

Film

„Coś”,
reż. Matthijs van Heijningen Jr.

Jakub Socha

Film

Głodne oczy Bydgoszczy

Jakub Socha

Film

„Szpieg”, reż. Tomas Alfredson

Jakub Socha

Film

„Restless”, reż. Gus Van Sant

Jakub Socha

Film

„Chłopiec na rowerze”,
reż. Luc Dardenne, Jean-Pierre Dardenne

Jakub Socha

Film

Rozczarowanie w Wenecji

Jakub Socha

Film

„O północy w Paryżu”, reż. Woody Allen

Jakub Socha

Film

„Kret”, reż. Rafael Lewandowski

Jakub Socha

Film

Nowe Horyzonty. Relacja 3. Ostatnia.

Jakub Socha

Film

„Boski”, reż. Paolo Sorrentino

Jakub Socha

Film

Festiwal w Gdyni.
Po werdykcie

Jakub Socha

Film

„Prosto z nieba”, reż. Piotr Matwiejczyk

Jakub Socha

Film

Relacja z frontu, powrót do domu

Jakub Socha

Film

„Mała matura 1947”, reż. Janusz Majewski

Jakub Socha

Film

„Sezon na kleszcza”, reż. Derick Martini

Jakub Socha

Film

„Somewhere. Między miejscami”, reż. Sofia Coppola

Jakub Socha

Film

„Made in Poland”, reż. Przemysław Wojcieszek

Jakub Socha

Film

Dlaczego związki rozpadają się w samochodach

Jakub Socha

Film

„Para do życia”,
reż. Joonas Berghäll i Mika Hotakainen

Jakub Socha

Film

Człowiek z bólu

Jakub Socha

Film

„Weekend”, reż. Cezary Pazura

Jakub Socha

Film

Cantona

Jakub Socha

Film

„Chanel i Strawiński”,
reż. Jan Kounen

Jakub Socha

Film

„Pogrzebany”, reż. Rodrigo Cortes

Jakub Socha

Film

„Idol z piekła rodem”,
reż. Nicholas Stoller

Jakub Socha

Film

Płaszczyzny i drzazgi.
Kino Atoma Egoyana

Jakub Socha

Film

„Chrzest”, reż. Marcin Wrona

Jakub Socha

Film

„Red”,
reż Robert Schwentke

Jakub Socha

Film

Jak Julia Roberts została Bogiem

Jakub Socha

Film

„Dorian Gray”,
reż. Oliver Parker

Jakub Socha

Film

„Bazyl. Człowiek z kulą w głowie”,
reż. Jean Pierre Jeunet

Jakub Socha

Film

„Prorok”,
reż. Jacques Audiard

Jakub Socha

Film

„Resident Evil: Afterlife”,
reż. Paul W.S. Anderson

Jakub Socha

Film

„Wyspa tajemnic”,
reż. Martin Scorsese

Jakub Socha

Film

Naprawianie
zepsutego świata

Jakub Socha

Film

Kto zabił agenta Coopera?

Jakub Socha

Film

„Wybuchowa para” Jamesa Mangolda

Jakub Socha

Film

„Do ciebie, człowieku”, reż. Roy Andersson

Jakub Socha

Film

„Shrek Forever”,
reż. Mike Mitchell

Jakub Socha

Film

„Saga Zmierzch: Zaćmienie”,
reż. David Slade

Jakub Socha

Film

„Zdobyć Woodstock”,
reż. Anga Lee

Jakub Socha

Film

„Wideokracja”,
reż. Erik Gandini

Jakub Socha

Film

„Robin Hood”, reż. Ridley Scott

Jakub Socha

Film

Mikołaj Jazdon, „Kino dokumentalne Kazimierza Karabasza”

Jakub Socha

Sztuka

Themersonowie według Adriany Prodeus

Jakub Socha

Film

SERIA:
Najlepszy film Pasikowskiego

Jakub Socha

Film

„Moja krew”,
reż. Marcin Wrona

Jakub Socha

Film

„Balcerowicz. Gra o wszystko”,
reż. Andrzej Fidyk, Anna Więckowska

Jakub Socha

Film

Humphrey Bogart –
uśmiech śmierci

Jakub Socha

Film

„Gorzkie mleko”, reż. Claudia Llosa

Jakub Socha

Film

„Ślepy los”, reż. Lucy Walker

Jakub Socha

Film

ROSJA:
Przymarznięta kałuża błota

Jakub Socha

Film

Wyjście z antykwariatu

Jakub Socha

Film

„Chemia”, reż. Paweł Łoziński

Jakub Socha

Film

Wywiad rzeka z Andrzejem Barańskim

Jakub Socha

Film

(Nie)Szczęśliwy kochanek

Jakub Socha

Film

Zawierz swojej nodze

Jakub Socha

Film

Festiwal Animator

Jakub Socha