Obława
„Jezioro dzikich gęsi”, reż Yinan Diao

5 minut czytania

/ Film

Obława

Jakub Socha

Chińskie „Jezioro dzikich gęsi” to czarny kryminał bez kryminału i bez bohatera, za którym można by było iść. Tu bohaterem jest miasto o nieustalonym statusie

Jeszcze 1 minuta czytania

Spotkanie jak w tanim romansie. Na świecie nie ma nikogo, pod dworcowym wiaduktem, czekając na podróż albo na podróżnych, chowając się przed nocą, stoi para. On – z wytatuowanym ptakiem na ręce, szramą pod okiem, kłykciami ubrudzonymi krwią. Ona – z parasolką z przezroczystego plastiku, w czerwonym sweterku. Wyciąga z torebki papierosa, prosi go o ogień. Wyjmuje zapalniczkę, płomień rozświetla jej twarz – zaciąga się głęboko, nie patrzy mu w oczy, chmura dymu wypływa z jej ust, jak pociąg z peronu. Rozpoczyna się rozmowa, ale nie o kolorach, nie o pogodzie. Żadna towarzyska szarada, flirt, filuterna gadka o szkodliwości palenia, przekonywanie się, że nie można rzucać za szybko, bo to może drastycznie wpłynąć na zdrowie. On nie zrobi z dłoni łódeczki i nie zaproponuje, żeby do niej strzepnęła popiół, ona nie zapnie mu pod szyją zamka u kurtki, bojąc się, że się zakatarzy. Jest skok na głęboką wodę, ona pyta go: ty to ty? A potem wypala: przyszłam tu zamiast twojej żony. Bańka pryska, szybko okazuje się, że facet to były więzień, zawodowy gangster, który specjalizuje się w kradzieży motorów. Kobieta jest prostytutką.

Zenong Zhou musi znowu uciekać. Najpierw uciekał przed gangsterami, z którymi pokłócił się o strefy wpływów. Uciekając przed nimi, zabił przypadkowo policjanta. Teraz szukają go wszyscy, zarówno koledzy po fachu, jak i państwo. Państwo traktuje sprawę priorytetowo – przemoc wobec aparatu przemocy to już za dużo. Zamknięto drogi wyjazdowe, założono podsłuchy, sprowadzono posiłki, patrole przeczesują szpitale i dworce, w miasto wyruszyły dziesiątki tajniaków, na mapie – podobnej do tej, z jakiej jeszcze nie tak dawno korzystał szef gangsterów, przydzielając rewiry swoim podwładnym – prowadzący obławę zaznacza, kto gdzie ma szukać. Aiai Liu została przysłana przez swojego szefa, by pomóc Zenongowi w wyrwaniu się z pułapki, choć ten szybko orientuje się, że to się raczej nie uda. Swoje położenie próbuje jednak jakoś spieniężyć – kombinuje, żeby pieniądze, które policja przeznaczyła na nagrodę dla tego, kto pomoże go schwytać, otrzymała jego żona. Działa jednak raczej po omacku, Zenong nie jest typem człowieka, który w temacie planowania jest asem. Cóż, jego historia w końcu zaczyna się dla nas w momencie, gdy z kabanosem w ustach i naprędce skonstruowanym kastetem bierze się za katowanie ludzi.

„Jezioro dzikich gęsi”, reż Yinan Diao


„Jezioro dzikich gęsi”, reż Yinan Diao„Jezioro dzikich gęsi”, reż Yinan Diao. Chiny 2019, w kinach od sierpnia 2020Gangster kluczy, myli tropy, szuka wytchnienia, by wsunąć szybko makron, policja zastawia pułapki. Jedną z najbardziej pomysłowych jest ta, w której oddział funkcjonariuszy w butach z neonowymi podeszwami udaje, że zatraca się w tańcu do „Rasputina” Boney M, a tak naprawdę taksuje wzrokiem podejrzany plac. Od początku ma się wrażenie, że obydwie strony grają w otwarte karty, i tylko czasami ze zdenerwowania przewracają stolik, oddają się przemocy, potem jednak podnoszą go z ziemi, siadają na krzesłach i czekają na koniec, który jest już jakby zapisany. Reżyser filmu, Yinan Diao, który kilka lat temu wygrał Berlinale „Czarnym węglem, kruchym lodem”, zaliczanym przez krytykę do nurtu chińskiego neo noir, i tym razem porusza się w podobnej poetyce. „Jezioro dzikich gęsi” to współczesny czarny kryminał, którego akcja toczy się w upadłym chińskim mieście, które zasypia na godzinę o piątej nad ranem. Mieście trochę z Chiny Miéville’a, a trochę z Lovecrafta. Czerń rozświetla blade światło neonów, ludzie montują je nawet na karoserii skuterów. Przyrodę przykrył beton, dzikie zwierzęta pozamykano w klatkach. Woda kapie z dachów, na ulicach zbierają się kałuże, w kałużach odbijają się błyskawice, mgła miesza się z oparami z nocnych marketów, gdzie w małych budach serwowane są pierogi i makarony. Tytułowe jezioro jest strefą niczyją, państwo próbuje się tu zainstalować, ale jeszcze mu się nie udało. Królują tu oszuści i alfonsi, zakłady pracy umieszczone w sutenerach, gdzie nabiera się ludzi, że ich los się odmieni, hotele na godziny, gdzie krzywdzi się kobiety.

Yinan dokręca swoją wizję i zatraca się w niej. „Jezioro dzikich gęsi” to tak naprawdę czarny kryminał bez kryminału i bez bohatera, za którym można by było iść. Tu bohaterem jest miasto o nieustalonym statusie. Cholera wie, czy to tylko doskonała symulacja, złożona z popkulturowych znaków, zły sen kogoś, komu strach zagląda w oczy, gdy kładzie się do łóżka, czy trzeźwy obraz delirycznego kraju, który właśnie buduje Nowy Jedwabny Szlak.